statki Zabawki RC

Menu

Patrzysz na wiadomości wyszukane dla słów: statki Zabawki RC





Temat: VENOM - mina czy ciekawa oferta dla tych z mniej-
Kolego sly69,
pozdrawiam i myślę, że właśnie osoby niezasobne powinny omijać zdala niepewne
oferty. Ja się do nich zresztą zaliczam. Nawet moje dzieci wiedzą, że chińskie
zabawki szybko nadają się do wyrzucenia. Kto wie, może za 10 lat się to zmieni?
Lepiej nie Twoim kosztem. Wyroby japońskie miały opinię tuż po II wojnie
światowej podobną do chińskich obecnie.
Na Twoim miejscu wybrałbym kompromis pomiędzy kryteriami:
1. czterosuw o mocy min. 50KM (ok. 500ccm i więcej)- ze względu na ludzkie
przebiegi międzynaprawcze i osiągi pozwalające jechać do 140 km/h bez katowania
silnika. Spalanie takie, by za każde 100 km zostało Ci na dwa dobre piwa (albo
obiad z dwóch dań) w porównaniu do kumpli na strasznych potworach.
2. Markowość sprzętu - łatwość późniejszego spulenia.
3. Oczywiście stan techniczny. Poważny oferent zgodzi się na szczegółowe
badanie sprzętu, nawet w dobrym serwisie.

Moje typy 7-12 tys. PLN:
Do turystyki suzuki VX 800 (duży, trwały statek, prawie parowóz)
Do miasta i czasem trasę GS 500 (bo cena)
Na potyryry co z markowych 250-tek.

Nie stać nas na uczestnictwo w fabrycznym programie badania niezawodności!



Temat: TV + Internet + Telefon
...ależ to już się stało.
Młodzi wyjechali, lekarze również, w budżecie jest co raz mniej na emerytury i statki z ozdobami i zabawkami Świątecznymi z Chin już do Polski przybiły. nasze Państwo ma nas "gdzieś" i nasze rodzime firmy. Trudno się w Polsce przeciętnej rodzinie utrzymać i rozwijać. Ja tam z UPC jestem zadowolony, mimo że jest to zagraniczna Firma. Pozdrawiam.





Temat: Zdjęcia- nowy wątek
Mmala, nie chce nic mowic, ale to musiala byc milosc od pierwszego wejrzenia- i
teraz musisz kupic Matkowi garnuszek...
A swoja droga szkoda, ze nie mieszkamy wszyscy blisko, bo bysmy sie co 2 tyg
wymieniali zabawkami...
Mooh, ubieramy sie w chusteczki, Malgos broni swojego statku-łózeczka, z zaglem
z kołdry, a ja zdobywam i skradam sie z kazdej strony, po czym wyskakuje i robie
glupia mine, a ona sie smieje.I tak z pol godziny.




Temat: jezyk turecki -poczatki
jezyk turecki -poczatki
kilka slowek

araba=samochod
balık=ryba
tahta=tablica
silgi=gumka
kalem=dlugopis
saat=zegar,godzina
gözlük=okulary
şemsiye=parasol
telefon=telefon
anahtar=klucz
şapka=czapka
eldiven=rekawiczki
köpek=pies
kedi=kot
çay=herbata
süt=mleko
meyve suyu=sok owocowy
oyuncak=zabawka
top=pilka
uçak=samolot
bisiklet=rower
gemi=statek
kiraz=czeresnia
üzüm=winogrono
elma=jablko
armut=gruszka
limon=cytryna
şeftali=brzoskwinia
portakal=pomarancz
muz=banan
domates=pomidor
salatalık=ogorek
havuç=marchew
biber=papryka




Temat: Fajne place zabaw i inne atrakcje dla maluchów...
a może wyspa słodowa jest tam zatopiony statek dla 4 latka bedzie
super jest tez duża piaskownica jeszcze jeden statek i inne zabawki
które z pewnoscia się spodobaja tylko nie idz tam w duży upał bo nie
ma drzew a dzieci bawia sie w samym slońcu



Temat: Rockowa wokalistka super zespół!! jaka nazwa? :)
Może chodzi o Bell, Book and Candle - mieli taki przebój kilka lat temu z takim
teledyskiem: oni w środku statku, do którego wlewa się woda, a statkiem-zabawką
kołysze dziecko.



Temat: Nie chce się kąpać- pomóżcie
My tez przez to przechodzilismy. Pomogly zabawki np. nowy statek nakrecany,
kapanie zabawek. Wszystko powoli. nic na sile. Trwalo to ok 3 dni.
Powodzenia
Kasia



Temat: Ladunek pszczo'l luzem w ladowni statku. :-))
Tak, z balonem sprawa załatwiona.
Ale statek z ładunkiem pszczół będzie się wynurzał. Pszczółki latajac wykonają pracę która zapewne w postaci ciepła się wydzieli a zmniejszą swoją masę.
Pozdrawiam
PS
Czemu zabawka jest lepsza od kawałka drewna?;-)



Temat: mam fajny dmuchany statek duzy
mam fajny dmuchany statek duzy
zamienie na zabawki posciel reczniki inne propozycje wysylam zdjecia



Temat: ZABAWKI, które mam jeszcze na stanie.
to co nieaktualne z zabawek do piachu:
3 statki
zielona łopatka podłużna
foremka delfin
foremka mały fioletowy stateczek.



Temat: Wybór Japoni w II w.s.
> Japonia robiła swietne zabawki do walki na Pacyfiku samoloty i
> statki.

Czy ja wiem czy te okrety i samoloty byly az takie swietne. Ja
ocenilbym je w poczatkowej fazie wohny jako przyzwoite. Od 43/44 juz
mocno odstawaly od tego co mieli amerykanie.



Temat: Park Kiloński i inne place zabaw
oczywiście ,co do stanu statku, tak jak poprzednicza uważam go za atrakcje,
jak dla mnie wystarczy pozbijać go, wylamaną lawke zainstalować i ster
przywrucić, a faktycznie zainteresowanie dzieci tą zabawką jest szerokie




Temat: Ekranoplany
Autorzy z lekka manipulują. Jak piszą o osiągach, to ekranoplan jest lepszy od
dowolnych statków, ale jak o kosztach to lepszy od samolotów :-). Tymczasem...

1. Oszczędności w kosztach eksploatacji ekranoplanów w stosunku do samolotów (w
wariancie opisywanym przez autorów) są dosyć iluzoryczne, bo niższe koszty
paliwa zostają częściowo "pożarte" przez korozję i inne problemy wynikające z
ciągłego kontaktu z morską wodą.
Oszczędności te są tym większe (proporcjonalnie) im większy jest ekranoplan - i
stąd "wiecznie żywy" Pelikan Boeinga. On faktycznie mógłby wozić fanty taniej
niż A380. Tylko kto wyłoży te kilkanaście mld $ na opracowanie urządzenia o tak
wąskiej specjalizacji (patrz pkt 2)?
Acha - oszczędności na kosztach serwisu i personelu to już manipulacja/ myślenie
życzeniowe. Ekranoplany się pilotuje a są budowane wedle technologii i przepisów
lotniczych więc i koszta będą lotnicze...

2. Wadą ekranoplanów jest drastyczny spadek dyspozycyjności w stosunku tak do
samolotów jak i statków.
Statków - bo jak fala jest za wysoka to nie da się sztormować tylko trzeba do
domu, a nawet więcej - nie wolno wypływać/wylatywać. Ogranicza to zastosowanie -
taki Bałtyk ze swoimi jesienno-zimowymi sztormami odpada (a po co komu przewozy
tylko przez pół roku), tym bardziej loty przez obszary z szybko tworzącymi się
burzami (tropikalne?).
W stosunku do samolotów jest jeszcze gorzej - samoloty mogą ominąć obszary złej
pogody (górą, bokiem), ekranoplan musi się trzymać te kilkanaście m nad
powierzchnią. No i musi latać nad czymś równym, czyli zwykle wodą.
Dyspozycyjność w stosunku do takiego C-5 czy B-747 nieporównanie mniejsza.

Podsumowując: inwestycja w opracowanie dużego ekranoplanu się nie zwróci, a mały
nie będzie efektywniejszy w eksploatacji od samolotu. W sumie zabawka dla
pasjonatów ;-)

pozdrawiam
jasiol



Temat: znowu o nocniku. Pomocy!! Nie chce się nauczyć
Faktycznie wygląda na to, że jest dla niego za wcześnie, ale napiszę o
nietypowym sposobie, który może za miesiąc będziesz mogła wypróbować. Nietypowy,
bo działający na kojarzenie i fizjologię. Nie trzyma się dziecka na nocniczku
dłużej niż 2-23in. Jeśli nie zrobi, to raczej ma na prawdę pusty pęcherz ;o)
Wstawiasz nocnik do wanny, brodzika lub większej miski ..wszystko jedno.
Nalewasz dosyć ciepłą wodę, by przykryła zaledwie stópki dziecka. Sadzasz
dziecko na nocnik, nóżki zamoczone w wodzie. Żeby wytrzymało ten czas dajesz
zabawki - statek czy co tam macie. Ciepła woda powoduje, że dziecko siusia. Czy
zauważyłaś pewien mechanizm podczas kąpieli dziecka? Bo ja tak. Gdy tylko
wstawiałam córę do brodzika i czuła ciepłą wodę, to robiła siusiu -(fizjologia),
no chyba, że jej się nie chciało. Skojarzyłam ten fakt i wykorzystałam przy
odpieluchowywaniu córy, która w mig (1,5 tygodnia) opanowała kontrolę nad
pęcherzem mając 18miesięcy.- ( nóżki w wodzie były tylko przez trzy dni)
Ważne jest, by dokładnie w trakcie robienia siusiu zwrócić dziecku uwagę, aby
skojarzyło czynność (choć przez chwilę skupiło uwagę na tym, co się dzieje w
danym momencie z jego organizmem), by zaczęło czuć, że to ono robi, a nie że
coś, skądś leci i dziecko nawet nie wie kiedy i co zrobiło -(kojarzenie). Będzie
słychać ;o) ..wtedy mówiłam "o.. robisz siusiu, bardzo ładnie" ..i biłam brawo.
Nawet jak nic nie zrobi, bo mu się nie będzie chciało zawsze pochwal, że ładnie
siedziało na nocniku. Na prawdę metoda dość szybka i dość przyjemna dla dziecka,
bo które nie lubi się taplać w dowozie(?. Dodam z doświadczenia, że jeśli po ok
3-4 dniach nadal nie będzie rezultatów odpuść, bo tylko przyzwyczai się do
nocnika w wannie, a nie o to przecież chodzi. Spróbuj za jakiś czas. Natomiast
jeśli zrobi raz, drugi i zauważysz, że złapie o co w tym wszystkim chodzi
również wyjmij nocnik z wody, bo będzie się domagał tego po 20 razy dziennie, a
na dłuższą metę to będzie trudne do zrealizowania tym bardziej, że będzie
moment(na początku) kiedy będziesz musiała sadzać synka co 30-40 min.
Metodę z powodzeniem sprzedałam wszystkim koleżankom ;o)
Powodzenia.



Temat: Garaż Mega Bloks czy warto?
Mój maluch (2,5 roku) ma te klocki, zarówno ciężarówkę, jak i zjeżdżalnię.
Zjeżdżalnią bawił się na początku, ale wkrótce zainteresowanie skończyło się i
zabawka czeka na "lepsze czasy".
Ze swojej strony polecałbym Maga Bloks'y z serii Tiny'n TUFF o numerze
katalogowym 853 - "Sounds and Surprises Garage", też ją posiadamy

www.megablocks.com/en/products/browse.php?level=2&level2=1&lId=0&subCat=15&debut=7&page=2
Zabawka jest bardziej interesująca zarówno pod względem możliwości (garaż,
myjnia samochodowa, rampa wjazdowa, winda towarowa, zjeżdżalnia, stacja
benzynowa), jak i "akustyki". Prawie wszystkie funkcje posiadają
charakterystyczny dźwięk za wyjątkiem dwóch, ostatnich, podanych funkcji.
Z mojego doświadczenia to właśnie ona da maluchowi więcej zadowolenia.
Do zabawki tej można dokupić oczywiście dodatkowe autka. Uwaga tylko na
samochodziki z serii Construction Team (869) oraz Farm Set (870), są one trochę
za szerokie względnie za wysokie (koparka, betoniarka, kombajn) i chaczą się
podczas zjeżdżania z rampy lub podniszenia windą na najwyższy poziom. Dlatego
proponuję zakup samochodzików z serii City Vehicles (814).

A teraz ogólne uwagi dot. klocków i zabawek Mega Blocks:
- dla malucha do 3 roku życia klocki te są o wiele lepsze niż Lego/Duplo lub
Playmobil,
- jakość zabawek jest doskonała, zarówno pod względem wytrzymałościowym, jak i
estetycznym i ergonomicznym,
- ceny na polskim rynku są chore(!), nawet te w promocji,
- jeżeli masz możliwość zakupu przez znajomych to proponuję zakup w Niemczech,
tam przeceny w sklepach z zabawkami sięgają 50% "normalnych cen w euro"; np.
statek z piratami dostałem za 15,00 euro, magiczny zamek za ok. 18,00, itp. itd.

Miłej zabawy z Mega Bloks'ami, gucioo2005

Więcej o klockach na

www.megabloks.com



Temat: Gdzie jest 4.wymiar?
To chyba najkrótszy wykład o różnicy pomiędzy fizyką klasyczną i kwantową; ale
bardzo treściwy, obrazowy i zrozumiały dla laików. Właśnie w taki sposób
powinno się nauczać przedmiotów ścisłych w polskich szkołach! Może wtedy
doczekalibyśmy się nagrody Nobla w innych dziedzinach niż pisanie wierszy i
skoki przez płot:)
Ale z tego co piszesz wynika, że twórcą fizyki klasycznej jest człowiek, który
mierzy, oblicza(jest oczywiście w tym zdeterminowany chociażby narządami
zmysłów) tnie, przykręca, spawa i wytapia.... I ta fizyka nigdy nas nie wyśle w
głęboki kosmos? (Śmieszą mnie te hasła o erze podboju kosmosu głoszone w dzień
po wysłaniu na Marsa samochodzika- zabawki!)
Więc co? - lepsze sa te przypadkowe fluktuacje? Te bąbelki? A zamiast równych
figur i kątów prostych - jakieś plamy, fraktale i amplitudy?
Wytworem ludzkiej fizyki jest np. wielka sztaba lśniącej stali!!! Taka solidna!
Niezniszczalna wręcz. Można z niej zrobić wiele fajnych rzeczy - miecz, kulkę,
garnek... A obok połóżmy kawałek naturalnego drewna... No i...???
Przypomniały mi się dwa opowiadania s-f;
pierwsze: Na Ziemi lądują Obcy; zapraszaja na swój dziwny statek jednego z
Ziemian i wyraźnie czegoś od niego chcą. Ale czego? Statek jest rzeczywiście
dziwny, ściany są żywe, urządzenia też... Ziemianin siada w jakiejś kabinie i
zaczyna myśleć o innych światach; statek zaczyna lecieć z nieprawdopodobną
szybkością ludzkiej myśli. Obcy w ten sposób budują statki - z różnych planet
biorą budulec, napęd itp - wszystko jest żywe i doskonałe bo stworzone przez
Naturę.
drugie: Trwa pościg; jakaś istota ucieka przed innymi. Wydaje się bezbronna,
chociaż dysponuje jakimś rodzajem mocy, ale nie jest ona w stanie pokonać mocy
jego prześladowców. W końcu dopadają ją! Stalowa bryła ich statku oślepia
istotę, ryk silników ogłusza... Ze statku wychodzi dwóch uzbrojonych ludzi,
podchodzą do skulonej pod krzewem istoty i pytają: "To ty jesteś tym bogiem,
który kiedyś nas stworzył?"
Oczywiście w moich streszczeniach mogą być pewne błędy (czytałem to jakieś 25-
30 lat temu), ale chodzi mi o główne przesłanie.
Która drogą my pójdziemy...?



Temat: Uwaga Dzieci i Rodzice !! Zapraszamy na Festyn !!
Stowarzyszenie Kibiców Bałtyk Gdynia, Stowarzyszenie Młodzieży Corda, Radio
Trefl, Marynarka Wojenna RP oraz Urząd Miejski w Gdyni są organizatorami
wielkiego festynu rodzinnego z okazji Dnia Dziecka. Festyn odbedzie się w
niedzielę, 30. maja w godz. 11:00 - 19:00 na Skwerze Kościuszki w Gdyni.
W programie imprezy przewidziano wiele bezpłatnych atrakcji dla dzieci: świat
kolorowych zabawek dla dzieci (zjeżdżalnie, suchy basen, statek piracki,
połykacz krokodyl, zjeżdżalnia tygrys, samochodziki, zamek Aladyn, symulator
rodeo). Do zwiedzenia będzie również Okręty Marynarki Wojennej,
ORP "Błyskawica", Statek Pożarniczy "Strażak 14", Statek-Muzeum Dar Pomorza,
Jednostki naukowo-badawcze: Oceania, Baltica, Dr Lubecki, statek szkolno-
badawczy Horyzont II, Wozy strażackie, Radiowozy i motocykle policyjne, Namioty
Pikniku Naukowego, Samochody zabytkowe Automobilklubu Morskiego. Oprócz tego
Symulator video, Malowanie twarzy dla dzieci, Pokaz Musztry Paradnej z bronią w
wykonaniu I MPS, Pokaz ratownictwa morskiego z udziałem śmigłowca
MW "Anakonda", Pokaz ratownictwa Straży Pożarnej z użyciem wraku, Pokazy
ratownictwa wysokościowego, Pokazy gaśnicze Poż-Pliszka, Pokaz reanimacji i
pierwszej pomocy w wykonaniu uczniów Medycznego Studium Zawodowego Gdynia,
Rejsy jachtami po basenie i Zatoce Gdańskiej Centrum Wychowania Morskiego ZHP,
Pokazy w Planetarium Akademii Morskiej, Mini ZOO (Papuga), Pomiar ciśnienia i
cukru we krwi, Motokros i pokaz quadów na plaży (godz.13.00), Pokaz gotowania w
wykonaniu kucharzy z Polskiego Stowarzyszenia Kucharzy i Cukierników, Pokazy
walk rycerskich, Bilety do Akwarium Gdyńskiego, Bilety na seans w Silver
Screenie. Honorowy patronat nad festynem objął Pan Prezydent Miasta Gdyni
Wojciech Szczurek. Natomiast patronat medialny objęło: Radio Trefl, Gazeta
Wyborcza, UPC, Internetowy Portal Trójmiasto, a relacje z naszego festynu
przeprowadzi TVP oddział Gdańsk. Patronat internetowy objął portal
www.festyn.com. Zapraszamy wszystkie dzieci, mamy, ojców i całe rodziny licząc,
że tego dnia będziemy wspólnie rozdawać uśmiech wszystkim zebranym.




Temat: W co się bawić, w co się bawić?
Witam Panią.
To trudne, bawić się kiedy tak naprawdę nie bardzo mamy na to ochotę - bo to
zaprzeczenie definicji ZABAWY.Ujęła mnie Pani szczerość:) z rozmów z mamami wiem
,że wiele osób ma podobne odczucia... i to jest w porządku... Ale pamiętam, że
to jest tak, że jak już zaczniemy się bawić to dalej jakoś idzie - radość dzieci
dodaje nam skrzydeł...A dzieci uwielbiają się z nami bawić. Ze starszym chyba
jest Pani łatwiej - bo tu już wszelkie gry stolikowe wchodzę w grę- nieźle
wciąga monopol, rummikub, warto przypomnieć sobie grę w statki, z kart np
makao - w dodatku uczą liczyć i przewidywać, planować działania. Można układać
puzzle, grać w memory.Wszelkie działania plastyczne - można robić wspólnie z
dzieckiem , albo układać razem opowiadania, bajki... Razem możecie wymyślać
zabawy muzyczne -szcególnie że syn jest w szkole muzycznej - Pani może się od
niego uczyć, dzieci lubią być ekspertami...
Warto od samego dziecka dowiedzieć się w co najbardziej się lubi bawić a w co
chciałby się pobawić z Panią. Wspólne zabawy z młodszym i starszym przy tej
różnicy wieku są trudne - al;e można razem ze starszym zorganizować zabawę dla
młodszego... Córeczka już pewnie nieźle czworakuje i będzie niedługo chodzić.
Jest na etapie zabawy przedmiotami - zabawkami dla niej mogą być także
przedmioty codziennego użytku - bezpieczne przybory kuchenne bywają bardzo
atrakcyjne jak łyżki, miski, wkładania i przekładanie różnych przedmiotów.
Zazwyczaj dzieci uwielbiają się bawić w kąpieli, zabawy wodą i zabawkami do
kąpieli. Radzę, aby znalazła Pani takie zabawy, kóre też dla Pani będą przyjemne
- może spróbuje Pani usiąść z dziewięciolatkiem i zrobić bank wspólnych pomysłów
na zabawę - można go z czasem wzbogacać..Razem też możecie powymyślać zabawy dla
młodszej córeczki - pioseneczki, rymowanki itd. Starsze może poczytać
Może też Pani sięgnąć do literatury polecającej różne pomysły: np "365 gier i
zabaw na każdy dzień roku" wyd. REA 2005, "Co dzień mądrzejsze" D. Chapman
Weston, Mark Weston , 1998 Prószynski i ska, J. Silberg "Gry i zabawy z
maluchami" Media Rodzina of Poznań, Ann Donelly "Gry i zabawy dla najmłodszych"
dla dzieci w wieku 0-4 Liber 2003. W księgarniach jest sporo dostępnej
literatury na ten temat. Pozdrawiam serdecznie



Temat: kinderbal
Cześć dla bardzo zapracowanych mam, albo dla tych które nie chcą mieć bałaganu po przyjęcie- tak jak ja- nie znoszę tego bałaganu.
Ja robię urodziny dla swojego Hubcia w Inca Play:
Znalazłam ich ofertę i wkleję Wam może kiedyś się przyda...
Mi sie przydało.A co najważniejsze dzieci były zadowolone .
INCA PLAY – Lunapark pod kopułą

Inca Play to park zabaw, zaprojektowany z myślą o dzieciach w wieku od 1 do 11 lat. Wśród licznych atrakcji, skonstruowanych tak, aby rodzice mogli spędzić ze swoimi pociechami jak najwięcej czasu, znajdują się m.in.: labirynt przygód, atrakcje jak z wesołego miasteczka - piracki statek, skacząca wieża, diabelski młyn, a dla starszych dzieci odrębna strefa z licznymi grami zręcznościowymi i video.

W ostatnim czasie nowych kolorów nabrała również specjalna strefa zabaw dla najmłodszych (soft play). Wzbogaciła się o nowe, bezpieczne i sprzyjające aktywności zabawki: interaktywne domki dla najmłodszych, bujaki, huśtawki, zjeżdżalnie i samochodziki.
Inca Play słynie przede wszystkim z organizacji przyjęć urodzinowych z gotowym menu oraz atrakcjami. Urodziny to wielkie wydarzenie dla Twojej pociechy. Spotkamy się w tajemniczej dżungli, w krainie księżniczek, w wiosce indiańskiej lub na pirackim statku. Przeniesiemy wszystkich gości w krainę fantazji i marzeń, co sprawi, że przyjęcie pozostanie w sercu dziecka na długie lata.

Dlaczego przyjęcie właśnie z nami?
•gwarantujmy niezapomnianą zabawę
•profesjonalną opiekę i organizację,
•wspaniałe atrakcje
•prezent dla jubilata
•przyjęcia tematyczne
•możliwość skomponowania menu
•KONKURENCYJNE CENY
coś takiego znalazłam i więcej jest na stronie Blue City jak i samej Inci, drogie mamy może Wam się przyda.

Pozdrawiam
Wiki



Temat: Nowa Rosyjska broń itp
berkut,fulcrum a moze sie jeszcze zaraz fishbed
pojawi?? :))))

poszaleliscie czy co???

a teraz do rzeczy:

a)ano zgadza sie.dopiero teraz.ale chyba jesli masz jakies pojecie o
koncepcjach ogolnych sil zbronych rosji i US wiesz bardzo dobrze ze US po
prostu nie byl potrzebny za bardzo szczegolny nacisk na ten rodzaj
ubzrojenia.US rozwija swoj potencjal "ofensywny" a wiec np lotniskowce etc a
Rosja skupia sie na wynajdowaniu coraz to nowych antidotow na nowe zabawki
US.przeciez chyba nie zamierzasz sugerowac ze flota rosji ma zdolnosci
ofensywne porownywalne z flota US :)))...wiec amerykanie nie musza zbyt bardzo
sie skupiac na tej dziedzinie uzbrojenia.raczej straja sie rozwijac caly
program zwalczania tej broni defensywnej rosji.

dalej
> zachodnie systemy obrony bezpośredniej takie jak Phalanx czy Goalkeeper są
> bezradne

bzdura.to twoja opinia i wcale sie z nia nie zgadzam.kwestia obrony przed
moskitami juz sie pojawila kiedys na forum i nie bede znow do tego wracal.w
kazdym razie utrzymywanie ze US sa na nie bezradne to bzdura ktorej sie nie da
w zaden sposob uzasadnic.do tego US wprowadzaja wlasnie specjalnie nowy typ
niszczyciela specjalnie zaprojektowanego do zwalczania tego typu zagrozen.

co do szkwalu powiem tak - czytalem o tych projektach (z obu stron) roznego
rodzaje informacje na forach zachodnich i mowiac szczerze i jedni sie tym
chwala i drudzy.US posuneli sie podobno do informacji ze ich torpedy sa
naddzwiekowe ;))..jak tak dluzej pojdzie to niedlugo ruscy oglosza ze ich
osiagaja juz predkosc swiatla :DDD

w kazdym razie racja.ruscy mieli pierwsi.tylko co z tego??jak sam piszesz - to
sa projekty jeszcze sprzed wielu wielu lat z czasow ZSRR.a wiec caly czas
poruszamy sie w granicach technologii jeszcze czasow zimnowojennych kiedy ruski
sektor zbrojeniowy byl oczkiem w glowie.

wiec wyobraz sobie - > czy sadzisz ze naprawde Ruscy (tak jak to mowi
berkut) "wychodza na prosta"??

wg mnie w zadnym razie - oni wlasnie z tej prostej spadaja.a w pelnym stopniu
to sie ujawni za jakies 10 lat -> kiedy wprowadzane beda zabawki ktore obecnie
sa projektowane.oni wtedy beda caly czas "sie jeszcze zamierzali ustawic na su-
47) a US beda juz na innym szczeblu rozwoju.

postaram sie poszukac ten artykul o tych bezpilotowych mysliwcach.pamietam
tylko ze wygladaly jak statki obcych z independence day a ich osiagi byly
podobnie fantastyczne.

choc nie wiem jak z tym bedzie bo wg raportu pentagonu US jednak maja zachowac
priorytet maszyn zalogowych a UAV maja stanowic tylko "wsparcie"



Temat: Coś co spotkało was od obcych ludzi
Wybraliśmy się w samochodową podróż na wakacje do Supetaru: czworo
dorosłych, trójka dzieci - najstarsze miało 9 lat. Mieszkamy na
południu Polski i nie była to nasza pierwsza podróż w tę stronę,
dlatego zakładaliśmy, ze jeszcze tego samego dnia załapiemy się na
ostatni prom w Splicie.
Niestety, okazało się, że roboty drogowe tuż przed Splitem, o
których nie mieliśmy pojęcia, bo skąd mieliśmy mieć, spowolniły
naszą podróż. Dosłownie prom uciekł nam przed nosem. Ze złością i
łzami w oczach patrzyliśmy na oddalające się światła statku. Było po
dziesiątej wieczór, a my zastanawialiśmy się, czy ruszyć w niepewną
wędrówkę po ulicach w poszukiwaniu noclegu, czy odpuścić sobie i
przedrzemać na siedząco w samochodzie do pierwszego rannego kursu.
Po całym dniu podróży byliśmy wykończeni, spoceni, zakurzeni i
odwodnieni, dzieci coraz bardziej się denerwowały więc wizja
nadchodzącej nocy naprawdę nas załamywała, zwłaszcza że nadbrzeże
było puste i nie było nawet kogo zapytać o nocleg...Zrezygnowani
podeszliśmy do kasy. Kobieta w okienku widząc naszą załamaną grupkę
zapytała, czy spóźniliśmy się na prom, po czym zwyczajnie
zaproponowała nam, że zadzwoni po szwagra a on przyjedzie po nas i
przenocuje nas do jutra. Podejrzewaliśmy, że w ten sposób pracownicy
portu pewnie dorabiają sobie na takich jak my frajerach, ale było
nam już wszystko jedno, gdzie i jak będziemy spać, byle nie na ulicy.
Jakież było nasze zdziwienie, gdy szwagier tej pani zaeskortował nas
do wielkiego, pięknego domu położonego w najlepszej dzielnicy
Splitu, przy wybrzeżu z promenadą, pełnym otwartych knajpek i
nocnych spacerowiczów. Przyniesiono nam owoce, napoje a nawet środki
czystości, choć mieliśmy swoje. Wykąpaliśmy się i byliśmy tak
szczęśliwi, że zachciało nam się nawet wyjść pozwiedzać okolicę.
Dostaliśmy do dyspozycji cały parter, dwie łazienki, kuchnię,
wygodne łoża z pachnącą pościelą. Mimo to cały czas wietrzyliśmy
podstęp! Siostra pani kasjerki, która tak bogato wyszła za mąż, rano
obudziła nas śniadaniem. W świetle dnia zobaczyliśmy, że sypialnie
nasze wychodzą wprost na piękny ogród, po którym oprowadziła nas
pani domu. Postanowiliśmy, że nie będziemy kręcić nosem na każdą
cenę za tak królewskie przyjęcie. Jednak Chorwaci nie chcieli od nas
ani grosza mimo, że zarwaliśmy im pół nocy by mogli przyjąć nas i
tak ugościć. Na dokładkę przed wyjazdem każde z dzieci dostało małą
zabawkę! Był to dla mnie przejaw największej szczodrości i
bezinteresowności, jakiego doświadczyłam w swoim dotychczasowym
życiu i w dodatku w... Chorwacji :)



Temat: Haiti
Podgatunki.
Haiti jest ilustracja, co czeka poszczegolne kraje, jezeli decydowac
bedzie niekontrolowana rozrodczosc. Stosunki miedzyludzkie sprowadza
sie do wzajemnej grabiezy wody i pozywienia i do wzajemnego
zabijania.

Kontrole sytuacji na Haiti sprawuje armia amerykanska, i robi to bez
specjalnej ekscytacji sytuacja, na spokojnie. Jezeli robi to wg
jakiegos planu, to nie jest on szczegolnie rozglaszany.Z tego co
podaje telewizja mozna domyslac sie, ze uruchomienie portu w Port-au-
Prince jest istotna czescia tego planu, co juz chyba nastapilo w
ostatnich dniach. Teraz do tego portu maja wplywac amerykanskie
statki i okrety dostawcze.W ilustracjach jakie podaja kamery
sprawozdawcow z Haiti wyroznia sie grabienie czego sie da. Mlodzi
ludzie, szczupli, zgrabni, jeszcze niedawno byli bobaskami takimi
jak te, na widok ktorych topia sie serca matek uczulonych na dzieci.

Spora gromadke tych bobaskow kilka dni temu wpuszczono do Stanow
specjalnymi rozporzadzeniami rzadu amerykanskiego, na zasadzie
wyjatku uchylajacymi przepisy imigracyjne. Znaczna ich czesc juz
zostala zaadoptowana przez amerykanskie domy. Sa sliczne,
wzruszajace.Amerykanskie przybrane matki oblozyly je zabawkami.

Nie ma informacji obejmujacych zwiezle caloksztalt sytuacji,
wszystko jest po amerykansku, czyli w informacyjnych fragmentach.
Marzy mi sie ekipa informacyjna BBC. Systematycznie trace szacunek
dla podejsc amerykanskich, kiedy widze jak bardzo "demokracja"
amerykanska oparta jest na programowo zalozonej grabiezy srednich
przez bogatych, a kiedy zbiednieja rzucaniu im ochlapow przez
dobroczynnosc.

W Stanach sa dwie glowne partie polityczne, demokraci i
republikanie. Republikanie nigdy nie ukrywali, ze sa partia
bogatych. Demokraci mieli ostatnio krotki okres liczbowej przewagi w
cialach ustawodawczych, ktora mogli wykorzystac do bardziej
sprawiedliwego spolecznie ustawodawstwa. Demokraci poklocili sie
miedzy soba natychmiast o lupy w ubezpieczeniach spolecznych.
Pozostaje z sympatia dla Obamy, ale watpie, czy moze on w tym
towarzystwie cokolwiek zrobic.

Wracajac do sytuacji na Haiti, wyroznia sie bezholowie, rabowanie,
przemoszenie sie ludnosci Port-au-Prince na prowincje, rozkladajace
sie ciala zabitych, i przygladanie sie temu wszystkiemu bez nerwow
przez uzbrojonych straznikow amerykanskich magazynow z zapasami
tego, co juz tam dostarczono, a co rozdawane jest przy
kilometrowych kolejkach.

Nikt mi nie powie, ze przeludnienie swiatu nie zagraza. Wniosek, ze
gatunek "czlowiek" dzieli sie na podgatunki o wyraznie roznej
charakterystyce nasuwa sie nieublaganie.




Temat: Samodzielność dwu i półlatka.
co do spania - trochę przegapiłeś moment, bo to trochę pozno na separację.
oczywiscie wszystko jest do zrobienia ale przygotuj się na to, ze może nie byc
lekko. my wychodzimy z założenia, ze samodzielnosci uczy się dziecko od początku
i tak dzieci nigdy z nami nie spały, a do swojego pokoju wywędrowały z naszej
sypialni w wieku 3 miesięcy (dość to szokujące w Poslce jest ale cóż).dwa i pół
roku to już troche za dużo aby odbyło sie to bezboleśnie aczkolwiek w paru
znajomych rodzinach jakoś to przeszło. nie mam tu doswiadczen więc nie poradzę
- przeszukaj forum, na pewno jest masa wątków na ten temat.
co do samodzielnej zabawy - jest też cos co nazywa się osobowoscią /charakterem
dziecka. Dla przykładu: siostra mojego męża ma 2 synów, róznica wieku 2 lata.
Pierwszy za zadne skarby nie chce i nie umie zająć się sam sobą, drugi potrafi
godzinę bawić się ludzikami i klockami. Oczywiscie jest tak, ze drugiemu dzieku
poswięca się siłą rzeczy mniej czasu z powodu jego braku i moze dlatego dziecko
uczy się samodzielnej zabawy szybciej niz pierwsze. nasz 4 letni syn potrafi
bawic sie sam bardzo długo ale nigdy nie kazalismy mu isc do pokoju. zabawki
(tory pociągowe, statki pirackie itd)stoją u nas za dnia w salonie i mały bawi
się nimi a my jestemy obok (mamy otwarte mieszkanie, tylko jeden pokoj jest
zamknięty, co ułatwia sprawę). co do sprzątania - wymysliliśmy ze to zabawa, ze
zabwaki nie lubią spać w salonie, ze lubia byc u małego w pokoju i ze tylko tam
będą dobrze spały. mamy poza tym dwa koty i nagadalismy małemu, ze jelsi nie
posprząta, koty będa się bawic pociągami całą noc co podziałało od razu
Dwuipółlatka to już panna - mozesz z nią pogadac, ze nie jestes w stanie bawic
się z nia non stop, ze pracujesz, ze odpoczywasz, ze przygotowujesz coś w
kuchni. Moj syn swietnie to rozumiał już w tym wieku . oczywiscie początkowo się
obrazał, ale cóż. daj jej popłakac. ona doskonale wie, ze nie znosisz jej smutku
więc ryczy zebyc się złamał. taka wymuszona wspolna zabawa nie sprawia nikomu
przyjemnosci. po prostu zostaw ja na moment samą i nie uginaj się. przejdzie
jej. nie mozna stac się niewolnikiem własnego dziecka - nikomu to na dobre nie
wychodzi.powodzienia.



Temat: zajęcia dodatkowe
W przedszkolu mieliśmy rytmikę i ćwiczenia koordynacyjne, wspinaliśmy się po
drabinkach, uczyliśmy się tańczyć, poznawaliśmy różne instrumenty muzyczne,
pani nam grała na pianinie - ale nie były to zajęcia dodatkowe tylko umilanie
czasu spędzanego w przedszkolu.
Teraz za te zajęcia każą płacić rodzicom, dla mnie to nieporozumienie, że
przedszkole obecnie gwarantuje zabawę zabawkami i jedzenie a za resztę płać!!!

W szkole podstawowej były SKS-y, w każdy piątek można było zostawać do nocy na
boisku i grać, w co się chce, bo mogliśmy ZA DARMO pożyczać piłki, skakanki,
itp.
Oprócz tego, kto chciał mógł jeździć w soboty na łyżwy w sezonie (jeździło nas
dużo), ale to było płatne, trzeba było wziąć ze sobą bilet i kasę na wstęp
(6zł - za wszystko).
Był taki przedmiot jak Technika, więc robiliśmy karmniki dla ptaszków,
wieszaczki na ręczniki, wycinanki w drewnie, kubki z masy solnej, malowaliśmy
na szkle - był to mój ulubiony przedmiot. I jakoś nauczycielka się nie
przejmowała, że biegamy z młotkami, gwoździami, scyzorykami, piłami do drewna -
nikt nikogo nie zabił i nie zranił.
W 7 i 8 klasie chodziłam na angielski z 3 koleżankami i tez to miło wspominam,
oraz były wyjścia na basen, kto chciał (za to płacili rodzice).
Oczywiście były też wyjścia do teatru lalek, do kina, do muzeum, na wystawy
minerałów.

W średniej szkole jeździliśmy namiętnie na wycieczki, rajdy, mieliśmy
organizowane imprezy na statkach, wyjścia do muzeum były obowiązkowe. A do kina
chodziliśmy na wagarach , również jeździliśmy na sanki (17 -18 lat) do
Sobótki bo koleżanka tam mieszkała.

A wszystko działo się w latach 1986 - 1993 czyli nie tak dawno.




Temat: Wykupują Polskę!
>
> Do W :
>
> Mylisz się . na poczatku 90 roku była nadwyżka budżetowa bo ludzie
> dużo wpłacali za różne kredyty

Angruszu! Wmawiales nam, ze ktos ci wydal jakis papier z
ekonomii:)))) To MUSI byc jakis BZDET.
Jesli nawet masz takie "cus", to chyba sobie sam musiales to
wyprodukowac na "Malym Drukarzu" - to byla kiedys taka zabawka dla
dzieci straszych.
Splacalem taki kredyt wtedy. Jak zaczynalem go splacac, to rata
miala wartosc polowy mojej pensji, a w 90 -tym pol ...dniowki. Tyle
warte byly wtedy "pieniadze". Kiedy komunisci oddawali wladze, to
bylo 40$ mld dlugow bez zadnego pokrycia. I z natychmiastowa splata.
Balcerkowi grozilo, ze jak nie zalatwi ich prolongaty i czesciowego
umorzenia, to z Polski nie wyplynie zaden statek i zaden wagon z
czymkolwiek, bo go zajma wierzyciele, podobnie jak kazdy majatek
panstwa za granicami.
Balcerek mial wiec co robic przez cztery miesiace w MF a nie biegac
za pogranicznikami i przemytnikami takimi jak ty, bo w koncu byles
pilotem wycieczek, a to byla niezle oplacalna specjalnosc za PRL-
u:))))

I co ty z ta gorzala? Widac Baltycka i Vistula wystarczala ci w
zupelnosci w tamtym czasie, bo do dzis czka ci sie ta lepsza
gorzala, ktora ludzie sprowadzali z Zachodu dla pokrzepienia serc,
watroby i drog pokarmowych.
Jestes typowym przykladem osobnika, ktory przyzwyczajony do kartofla
marki lenino broni drugiemu kupowania bananow tylko na tej zasadzie,
ze sam po nich dostaje kaczej choroby.

> Pamiętamy to pamiętamy .

- Pamietamy co chcemy i na co nam skleroza pozwala, a jak
niepamietamy, to wymyslimy, a moze sie ktos na banialuki nabierze:)))

> I żaden W nas nie zagada .

Nie strasz nas angrusz, bo jeszcze pomyslimy, ze jest was wiecej, a
co do zagadywania, to po co was zagadywac?
Jestescie klinicznym przykladem sklerotyka wybiorczego i na takich
przykladach najlepiej pokazywac imaginacje "ekonomistow" minionej
epoki.
Jak jeszcze mozna zrozumiec tych, ktorym o tamtych czasach
opowiadali rodzice, bo sami byli zbyt mlodzi, zeby pamietac, albo
interesowac sie tamta rzeczywistoscia, to ty jestes stary pryk,
ktory takie rzeczy powinien wiedziec i pojmowac.
Ale ani wiesz, ani pojmujesz, tylko pleciesz jakby ..koza papier
zarla:)))



Temat: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych historii !
My już po świetowaniu!
Taaa to chyba były najdłuższe urodzinki jakie pamietam.Zaczęły się od 3maja-
niestety angina i zastrzykami ale skończyły się w ostatnia niedzielę powrotem
do domu z cudnego morza!

W Kołobrzegu było po prostu super.Pogoda jak na zamówienie-nastawiałam się na
zimno i deszcz a tu proszę krótkie rękawki się przydały.Marta jazdę zniosła
całkiem dobrze.Prawie przespała te 350km.A powiem szczerze trochę sie bałam jak
będzie się zachowywać przez tyle czasu w samochodzie.Zrobilismy tylko dwa
postoje na rozprostowanie kosci i małe co nieco .
Teraz widze,że taki wyjazd dla malucha to wielka frajda, tym bardziej,że jako
roczniak już bardzo dużo rozumie z tego co się wokól niej dzieje.Pomijając
morze, statki, łabędzie itp. największą atrakcją dla mojej maludy byłu dzieci!!
Dodam,że było ich bardzooo duzo bo to chyba jakis okres szkolnych wycieczek.Na
plaży nie było grupki dzieciaków do których mała by nie doraczkowała a juz
hitem były zabawy w pogoń za takimi dwulatkami .
Z całej tej wyprawy nasuwa mi się tylko jedno spostrzezenie-
niedzieciowe;czasami spacerując po bulwarze zastanawiałam się czy ja jestem
jeszcze w Polsce! Bez przesady ale na 10 osób spacerujacych jakieś 7 to
niemcy.Miasto musi sobie na nich ładnie zarabaić bo z roku na rok pieknieje.

Wracając do roczku...długo zastanawiałam sie nad prezentem i po wieluuu róznych
pomysłach wróciłam do pierwszego-chodzik jezdzik Fisher Prica.To był strzał w
10!!!! Mała jeszcze sama boi sie chodzic a z jezdzikiem zasuwa aż miło!!!
Prezent miał byc od nas ale dziadki podłapały pomysł-jako że oni NAPRAWDĘ nie
wiedza co kupuić i kupili jezdzik - a my w zamian za to kupiliśmy małej ciuszki-
nie wiem kto miał wiekszą frajde -ja czy ona! Na roczek dostała też od nas
śliczne różowe sandałki-o cenie nie wspomnę! ale tata sie uparł ).
Drugim hitem był lalka chou chou- gaworzy, płacze, pije mleczko.Nawet nie
myślałam,że roczne dziecko może zainteresować taka zabawka.Marta była nia
oczarowabna-ale chyba troche myslała,że to prawdziwe dziecko.Teraz super
zabowka jest smoczek lalki z którym mała nie rozstaje sie na chwile.

A co tam u was? Mam nadzieje,że jak założycie nowy wątek to dacie znań ).
Jak postępy u maluszków może ktoś już chodzi - a i gratulacje dla Dominiki!!!!!
Monika tobie życzę wytrwałości w odstawianiu! Pozdrawiam gorącą i czekam na
relacje z waszych roczków bo pewno przygotowania idą pełna parą.

pozdrawiamy



Temat: Czego Szczecin chce od rządu za stocznię
Spróbuj jeszcze raz!
Nie powinniśmy czekać na decyzje i propozycje rządu, bo ani w
Agencji Rozwoju Przemysłu ani w Ministerstwie Skarbu, ani w całym
rządzie nie ma ani jednej osoby, która znałaby się na produkcji
statków. To w Szczecinie są fachowcy z nazwiskami znanymi w całym
świecie i to oni powinni zostać zaproszeni do współpracy. Potrzebne
są zdecydowane działania – nawet kosztem początkowych wyrzeczeń.
Miasto nie może kupić nieruchomości stoczniowych w przetargu, ale
może to zrobić miejska spółka (bo sprawa pilna) „Fundusz Wspierania
Rozwoju Regionalnego” sp. z o.o – przekształcony na Regionalny
Fundusz Inwestycyjny (po nabyciu nieruchomości stoczniowych).
Pieniądze na zakup nieruchomości stoczniowych mogą pochodzić z
budżetu Miasta – poprzez podniesienie kapitału założycielskiego
spółki o 100 mln złotych – decyzją Rady Miasta. W zamian za to Rząd
RP bezwzględnie powinien w ramach rekompensaty wyasygnować z budżetu
państwa 100 mln złotych na budowę hali widowiskowo – sportowej (w
tym 40 mln złotych katarskiego wadium). Dlaczego w okresie załamania
miasta mamy z własnych pieniędzy fundować sobie zabawkę? Szczecin
jest obecnie miastem najbardziej poszkodowanym poprzez proces
likwidacji przemysłu stoczniowego, więc powinniśmy znaleźć się pod
solidarną ochroną całego państwa.
[Następnie działanie RFI swoim zakresem działania powinno objąć
tematy logistyczne, transportowe, energetyczne, przemysłowe,
finansowe i ubezpieczeniowe, w tym szczegółowo: stocznie,
kompleksowe rozwiązania logistyczne, kompleksowe rozwiązania
transportowe (transport lotniczy, morski, śródlądowy, kolejowy,
drogowy, przesyłowy itd.)
oraz inne, w tym z dziedziny energetyki.
RFI pozyskuje kapitały na zasadach komercyjnych od instytucji, firm,
ludności (poprzez giełdę, emisję obligacji innych papierów, inne
fundusze - w tym światowe).
W zakresie rozwijania przemysłu stoczniowego, skuteczność działania
nie będzie polegała na sprzedaży stoczni, a na stworzeniu szeroko
rozumianego produktu - bezpiecznego i atrakcyjnego dla każdego
inwestora. Jedynie tak ‘uszyty‘ na miarę potrzeb współczesnego
inwestora produkt będzie miał szansę swobodnego kształtowania swojej
płynności finansowej i umożliwi stoczni wznowienie produkcji. Wtedy
dopiero zaistniałaby możliwość sprzedaży „produktu stoczniowego” lub
wydzierżawienia nieruchomości – z określeniem zasad realizacji
projektu stoczniowego. Pieniądze wróciłyby do budżetu miasta w
dwójnasób - poprzez sprzedaż "projektu stoczniowego" w okresie
prosperity (która nadejdzie za 2-3 lata), oraz z podatków.




Temat: Ani to afery, ani kryminał
Idiota, który utopił polskie stocznie
Ależ oczywizda, że nie ma - przynajmniej w sprawie prywatyzacji
stoczni. Widać to tak gołym okiem, że mi się nawet w te doniesienia
wczytywać nie chciało, choć całymi latami zajmowałem się naszym
wspaniałym przemysłem stoczniowym, zajmowałem się też ARP, a całe
specjalizowałem w sprawach przemysłu.
Jestem przekonany, że wszystko było tam OK. Podsłuchy o tym świadczą,
o czym ten "czyściciel korupcji" z mordką szczurka doskonale wiedział
- tak głupi aż nie jest. Dlatego nigdzie nie donosił o tym, co wciąż
słyszał i chwała mu za to, bo mógł nas zakapować np. do Unii...
Dopiero gdy owładnęła nim żądza zemsty za zapowiedziane pozbawienie
zabawek podrzucił ten materiał prasie. Ale nie swojej "najlepszej
psiapsiółce" > Liskowi chytruskowi z "Rzepy", aby go nie moczyć. Lecz
- jak ją nazwał Kwaśniewski - ubeckiej gazecie, czyli "WPROST", które
od lat specjalizuje się u nas w insynuacjach i zdołała wychowaćwiele
czołowych szmat dziennikarskich, którzy tam nabyte cechu wnieśli i do
innych redakcji jak Gazeta Polska.
W tern sposób ten głupek Kamiński - wolno mi tak powiedzieć ze uwagi
na skutki, jakie jego kroki przyniosą Polsce - raz na zawsze
"załatwił" problem znalezienia sensownego inwestora z zagranicy,
który chciałby nadal budować w Polsce okręty. Bo właśnie okręty -
czyli statki wojenne - stały się w ostatnich czasach siłą polskich
stoczni. Trzeba być idiotą, żeby wydziwiać, że interesował się tą
branżą handlarz bronią. Który nb. najwięcej na tym stracił - więc
ciszej nad tą trumną. Zwłaszcza, że Polska też była i pewnie jest
nadal handlarzem bronią. Warto sobie przypomnieć np. co "Solidarność"
zbrojeniówki mówiła o nałożonych na nas w tej kwestii ograniczeniach.
Z wczorajsze korespondencji radiowej pani Beaty Płomeckiej można
wywnioskować, że nie mamy już żadnych szans na dogadanie się z takim
inwestorem, jaki by Polsce, odpowiadał. Za sprawą zidiociałego
"sztyletnika Mario" - kolejnego kabotyna po agencie Tomku - będziemy
pod nadzwyczajną kontrolą KE.



Temat: Widoczki, granie w gumę...
i przypomniało mi się:

to nie zabawa, ale zbieranie obrazków z "donaldów" też się wpisuje w
zamierzchłe czasy?

Pamiętam, że nie lada rarytasem były szkiełka z wybitych szyb samochodowych
(czasami się to na osiedlu zdarzało). Potem to kryształy były, brylanty

i jeszcze "mamo, mamo, ile kroków do domu?"
Zasad za bardzo nie pamiętam, ale kilka osób stalo rzędem, jedna była mamą i
dyrygowała, kto ma robić jakie kroki do mety (trzy słoniowe, dwie stopki).
Niezbyt to było sprawiedliwe, bo czasem matka miała faworyta i ten oczywiście w
większości na słoniowych jechał

a co do zabaw, o jakich lepiej nie wspominać dzieciom... Znam taką, to
kładzenie monet na torach Mieszkam akurat blisko torów kolejki podmiejskiej,
szczegółów chyba nie muszę opisywać? W każdym razie dobrze, że raz, szukając
rozgniecionych monet w porę podniosłam głowę - taka byłam przejęta, że o malo
co przeoczyłaby pewien pociąg

na naszym podwórku była ogromna kałuża, z resztą jest do tej pory, ale już po
części zabetonowana. To było coś! Jezioro, kąpiele (raz nawet dosłownie się
wykąpałam - środek lata, zabawa na całego, to położyłam się w kałuży. Ojjj,
musiałam potem ciuchy w ręku prać ), łowienie ryb na wędki witek
wierzbowych... Niesamowite, ile zastosowań można znaleźć dla
przedmiotów/obiektów spotykanych co dzień Dla mnie gąbczasty fotel
rozkładany mógł być czymkolwiek: karetą, autobusem, furmanką, koniem, statkiem,
parowozem... Oj, chyba przestanę młodemu kupować zabawki

O, i jeszcze - u mnie w pokoju było sporo książek. Trochę moich, ale większość
rodziców. Dwie witrynki. I w co się bawłam? W bibliotekę, oczywiście
Przychodziły do mnie moje misie i wypożyczały książki. Każdy egzemplarz miał
zakładaną kartę, stemplowaną i datowaną
że o zabawie w szkołę nie wspomnę - dziennik z listą obecności, z rubrykami na
oceny z poszczeglnych przedmiotów. Uczniowie to oczywiście misie i lalki
Jak ja cierpiałam, że nie mam prawdziwej tablicy (koleżanka miała)!
I dla Barbie ubranka szyłam
i książeczki dla nowonarodzonego brata pisałam

Ech...

ech, jak mi się błogo zrobiło, jak fajnie powspominać...




Temat: Zakupy swiateczne
Możesz się mylić.
Wszystko zalezy od perspektywy.
N.p. jeśli zechcemy wysłać coś do n.p. Polski, to kiedy trzebaby wysłać żeby
zdążyło "dojść"? Ja myślę, że jeśli statkiem to już teraz, właśnie mniej
więcej w tym tygodniu.
Samolotem za najdalej dwa ale i będzie znacznie drożej a niekoniecznie
szybciej.

Jeśliby to n.p. miały być słodycze do Domu Dziecka to czy hallowenowe za "90%
off" mogłyby być? Przecież przecenione nie dlatego, ze stare i przeterminowane!
Ja myślę że jak najbardziej tak. Te dwa używane komputery, które dostałem za
darmo bo sobie znajomi pokupowali nowe a które popoprawiałem i którym wgrałem
polskie Windowsy i wszystko co trzeba i w tym właśnie celu popłyną w sobotę do
Polski bedą znacznie lepiej wyglądały opakowane w słodycze z Babami Jagami i
dyńkami niż w jakieś stare gazety, znoszone ciuchy czy wręcz steropianowe
kulki.

"Halloween candy sales: Lots of stores are having clearance sales on their
left-over halloween candy. Some examples:
Target:
Nov 1, clearance candy 50% off
Nov 5, clearance candy 75% off
Nov 8, clearance candy 90% off
Walgreen, Walmart, Kroger, Appletree, Albertsons: 50% off this week
Eckerds: 50% off through Nov 3
Meijers: 75% off starting Nov 2 "

hot-deals.org

W tym miejscu pozwolę sobie przypomnieć wszystkim "że nie rzucim ziemi skad
nasz ród" i że komputery i monitory to jedne z niewielu urządzeń
elektronicznych w USA, które prawie wszystkie działają na "polski prąd" a 3-4
letni komputer jest dla dzieciaków - szczególnie na wsi i prowincji
gdzie "bida aż piszczy" znacznie lepszą zabawką niż grająca kolędę kartka.
Nawet jeśli wyślemy te $100-200 to i tak dzieciakom nikt za to nie kupi
komputera a lizak to będzie wszystko jesli w ogóle. A $100 włożone w 3 letni
komputer i jego wysyłke usprawni go znacznie.

A zakupy świąteczne? Jak coś zręcznego widzę a jeszcze tanio lub bardzo tanio
i mam kogoś konkretnego na myśli to i maj jest dobry a listopad jeszcze lepszy.



Temat: Wesołe miasteczko w Chorzowie
Witaj mieszkam w Katowicach, więc do Wesołego Miasteczka mam bliziutko. Byłam
tam w zeszłym roku z córką (w październiku kończy 3 latka). Nie kupywaliśmy
karnetu tylko zwykłe bilety pozwalajace na wejście. Karnet obejmował karuzele
dla starszych dzieci - więc nie było sensu przpepłacać. Generalnie nie byłam
zadowolona z wizyty. Córka odbyła z nami jedynie rejs statkiem po jeziorku i
pohuśtala się na słoniku na monety. Wiele karuzel jest dla dzieci starszych i
faktycznie dla 3 latków. Te karuzele dla trzy latków to najczęsciej karuzele
typu karuzela wiedeńska, z smochodziakami, słonikami itp. Nie pozwoliłam córce
z nich korzystać, gdyż miałam wątpliwości czy nie spadnie, i czy w pewnym
momecie nie zechce zejść. Z tego co wiem, w tym roku nic się nie zmieniło. Samo
wesołe miasteczko wydaje mi się ponure.
Osobiście dla małych dzieci bardziej polecam znajdujący się obok Wesołego "Rura
Park" - palc zabaw dla dzieci z basenami z piłeczkami i ogromnymi labiryntami z
rur. Koszt chyba okolo 7 zł za godzinę. Płaci tylko dziecko. W budynku jest
pizzeria, a więc po zabawie można wypić kawę i coś zjeść. Wadą Rura
Parku,biorąc pod uwagę fajna pogodę, jest to że jest to plac zamknięty -
znajduje się wewnątrz budynku.
Oprócz Wesołego Miasteczka na terenie parku jest zoo, Kapielisko Fala - byłam
tam dziś z corcią. Mała była zachwycona. Dla maluchów jest osobny brodzik, ale
mozna też zabrać dziecko na basen z "falą" - tam jest brodzik wydzielony. My
byliśmy na basenie z falą.
Z innych atrakcji jest też skansen - o ile maluch lubi spacerować. W skansenie
co jakiś czas organizowane są imprezy typu: "święto ziemniaka", "święto
miodu", "święto chleba"
Oczywiście sam park jest fjanym miejscem do spacerów i wizyt z dzieckiem. Z
restauracji na terenie parku polecam Wioskę Rybacką. Stoliki znajdują się na
zewnątrz na ternie restauracji (w otoczeniu stolików rozstawionych na dworze)
przygotowana jest "plaża" dla maluchów ze zjeżdżalnią-domek. Byłam tam na
początku miesiąca. Na "plaży" dodatkowo były rozłożone dla dzieciaczków zabawki
do piaskownicy. Pozdrówka



Temat: Goebbels triumfuje zza grobu
Chce wypowiedzieć własne zdanie. Na początku napiszę że nie zgadzam się z
autorami artykułu.

1) Ta gra to tylko multimedialna zabawka. Niewiem czy panowie- autorzy tego
artykułu zauważyli ale i inne gry o tematyce wojennej zawierają treście, które
pojawiały się w okresie drugiej wojny światpwej. To się nazywa realizm
historyczny. Jeśli w produktach takich jak ta gra by nie było tych tresci to
nie byłoby samej gry. Poza tym gra jest kierowana do młodzierzy a normalny 12
latek powinien wiedzieć cos na ten temat. Co jak co ale to jest tez wina
kampanii informacyjnych i mediów że społeczeństwo jest niedouczone.

Co do zachodnich społeczeństw, to ich problem. To oni powinni sie wstydzić, że
sa głupi. Poprostu szukacie ofiary za globalna głupote ludzi i tyle.

Tak samo jest w filmach,w których czasami te treści też są pokazywane.
A skoro w artykule nawiązano do filmu : "Jak rozpętałem drugą wojnę światową"
to też na ten temat cos napisze. W jednej scenie, chyba w drugiej cześci filmu
Jest scena kiedy rozmawia dwóch francuzów na pokładzie statków i nagle pojawia
się zdanie : "To polacy wywołali wojne o ten swój Gdańsk".
Tak, to tylko komedia, ale ktoś- np. Jakies dziecko to źle zrozumie i później
tak samo będzie to rozpowiadać. Po za tym w teraźniejszości młodzież ma inne
tematy do rozmów niz to że np. olska wywołała druga wojnę światową, bo tak
zobaczyli w grze. Myślę że wszelkie skargi pod adresem tej gry sa bezpodstawne.

Poprostu niemieli tamtu na tę jedna strone w gazecie i dlatego napisali ten
artykuł. A jak gazeto Metro chce zająć się czymś pożytecznym to niech zajmie
sie pisaniem artykułów historychnych, które będa informowały o prawedzie
historycznej.

Jesli ktos chce podyskutowac n a ten temat to podaje swojegi maila
marki.b@wp.pl




Temat: Egipt - czarter do Luxoru czy rejs po Nilu ???
Witam

Wróciliśmy z rejsu tydzień temu. Okazało się, że EXIM wprowadził do oferty rejs
z przelotem do LuXoru - jest to doskonałe rozwiązanie. Pierwszą noc mieliśmy w
*****Hiltonie, następnego dnia od razu zwiedzanie Luxoru bez dodatkowej
porannej jazdy z Hurghady. Sam górny Egipt jest rewelacyjny, a najlepsze ABU
SIMBEL (pozostałości po starozytej Grecji i Rzymie (Efez czy Pompeje) przy
budowlach egipskich wyglądają jak zabawki). Sami też trochę pochodziliśmy
między innymi wieczorem w Luxorze i Assuanie po suku - chociaż w Luxorze nie
widzieliśmy tam żadnego turysty, mozna się poczuć trochę nieswojo. Rezygnując z
organizowanego przez biuro światła i dźwięku w Karnaku poszliśy sami do
świątyni luxorskiej wieczorem - oświetlona wyglądała wspaniale. Biurio EXIm
spisało się dobrze, raz tylko spóźnił sie statek na śluzę w Esnie co
poprzestawiało troche program i spowodowało, że musieliśmy ostsatniego dnia
rejsu prosto po Abu SIMBEL wracać do HURgHADY czyli jechać praktycznie od
godziny 3.30 do 23.00 z 2 godzinną przerwą na zwiedzanie ABU SIMBEL - ale nie
była to chyba wina biura, za to dali nam gratis wycieczkę na tamę asuańską. Nie
chcieliśmy po takiej wyprawie jechac jeszcze tego samego dnia do Kairu. Egipt
spodobał się nam na tyle, że pewnie jeszcze jak wszystko dobrze pójdzie to
pojedziemy jeszcze na pobytówkę i wtedy na 2 dni do Kairu. Tym bardziej, że
hotel w Hurghadzie mieliśmy świetny Sea Gull - super jedzenie, miła obsługa
bardzo ładny pokój (a trochę hoteli w różńych krajach już mieliśmy okazję
przetestować). Myślę, że w żadnym pobliskim kraju za tak niewielką cenę nie
dostanie się takiej jakości hoteli. Kusi mnie nawet żeby wziąć w wakacje
dziecko na pobytówkę (szczególnie czytając oferty i opinie jak nędzne warunki
mozna dostać za podobne pieniądze na przykład na Krecie czy Majorce polecanych
na wczasy z dziećmi) ale chyba jest jednak w lipcu lub sierpniu za gorąco i
pewnie o ile będzie możliwość znowu wybierzemy się do Egiptu zimą, tym
bardziej, że lato (i szczególnie pływanie w morzu) zimą to jest to!!! A może
ktoś był latem z dzieciakami 4-5 lat w Egipcie jak to przetrzymały ?
Pozdrowienia !!!



Temat: UE osiągnie amerykańską wydajność pracy w 2056 rku
Nie zapominajmy tez o tym, ze USA odmawia przystapienia do "Kyoto". Emituja
36% gazow do atmosfery ta swoja "bardzo rozwineta ekonomia/technologia". USA
technike maja z epoki kamienia lupanego, stare brudne nieekonomiczne
zanieczyszczajace srodowisko elektrownie, wysylaja do innych krajow odpady
radioaktywne lub zanieczyszczone i skazone statki (jak to ostatnio
zrobili "prezent" UK w postaci skazonych jednostek). Gdyby mieli technologie
na wysokim poziomie (technologia to nie tylko komputery i Windows) to by nie
wysysali tyle energii z Matki Ziemi. Amerykanie nie sa jedyna nacja zyjaca na
tej planecie, niestety zachowuja sie jaby byli zatruwajac zycie innym
(doslownie i w przenosni). Zapomnieli takze, ze wywodza sie z innych
kontynentow. Z jednej strony jeden z drugim jest przekonany, ze ma Irlandzkich
przodkow, z drugiej jednak sa gotowi opluwac i krytykowac Europe, Azje i Afryke
przy kazdej okazji. To nie Europa, Azja, Afryka sie wywodzi z USA. To USA
(kraj) istnieje dzieki ludziom, ktorzy wyemigrowali i zasilili USA. Wypadaloby
zeby USA troche pokory nabralo i przestalo wywijac spluwami i wyrzucac zabawki
z wozka jak tylko cos im nie pasuje. Interesujace jest tez, ze USA zawsze rwie
sie do "pomocy" tym krajom/nacjom, ktore maja jakies zasoby (rope na przyklad),
a wszystko pod przykrywka szerzenia demokracji. Do II wojny swiatowej
przystapili (oficjalnie) dopiero gdy Japonczycy zatopili im pare lodek.
Wczesniej siedzieli z zalozonymi rekami i udawali, ze w Europie sie nic nie
dzieje (pewnie: "ropy tam za duzo nie ma po co sie klopotac").

PS: Dla informacji: pierwsze "komputerowe" wynalazki mialy miejsce w Europie.

No! - to tyle mojego zrzedzenia na czwrtek ;o)



Temat: Mikołajki-Hotel Gołębiewski - warto ??
Witam.wlasnie jestem swiezo po powrocie z mikolajek.i jestem
zachwycona :))Hotel polozony w pieknym miejscu duzo sciezek wokol
hotelu na spacerki,ja z wozkiem i mezem zrobilismy tam kilometry.
Parking faktycznie przed hotelem bezplatny i stalismy tam caly
tydzien.
Baseny to po prostu bajka,jacuzzi i sauny i grota solna i dla
dzieci,istny raj.
Jedzenie poezja,wrocilismy ciezsi z mezem o 2 kilo taki wybor ze
nie wiadomo za co sie zabrac i pyszne !!!
Windy jezdza dosc topornie, my bylismy na 6 poziomie i czesto sie
dlugo czekalo.
TV no coz malo kanalow nawet TVN 24 nie bylo ani kanalu z bajkami
dla dzieci,to porazka no i telewizor chyba z epoki gierka.
Pokoje nieklimatyzowane masakra przy tmp 28 stopni my mielismy 35
i zero powietrza w pokoju bo od dachu sie nagrzalo.
Lazienka ladna zadbana ,nie ma ceraty na brodziku tylko szklane
dzrzwi,codziennie mydelka szampony i wymiana recznikow,i codziennie
panie sprzataja,daja ciastka wode.
chociaz z jednej strony telewizora posprzataly a z drugiej jak
chcialam polozyc skarpetki dziecka to tuman kurzu na moje oko tak z
miesiac nie starte czyli tylko sprzataja to co
widac,niedokladnie.corka wysypala paluszki i pozbieralam ale
okruszki zostaly i te co byly kolo lozka juz zostaly do konca
wyjazdu. mimo ze codzienne pani odkurzala :(((
obsluga mila nic do zarzucenia.
pokoj dla dzieci fajne zabawki ale taki zaduch ze cos okropnego
dlugo tam nie wytrzymalismy.
ceny normalnie wysokie ale w koncu to hotel.
ps co do stolowki to my robillismy rano po sniadaniu bulki i
bralismy do pokoju do lodowki i tym sposobem mielisy juz kolacje hihi
Pokoje sa niewyciszone slychac co sasiedzi robia a jak ktos szuka
ciszy i spokoju to niech sie modli zeby obok nie byla rodzina z
dziecmi bo wtedy bedzie uczestniczyl w ich zyciu codziennym :))
Sa rejsy statkiem i wieczorkiem ogniska z mzuzyka, rewelacja .dla
chetnych konie dla dzieci na dworze plac zabaw bardzo ladny .
ogolnie jestem zachwycona poza tymi paroma minusami ale to i tak
nie umniejsza milego wypoczynku jaki tam spedzilismy.
dla nas to byl wiekszy wydatek ale powiem szczerze ze nie zaluje
ani gram i powiem ze wole oszczedzic i pobyc tydzien w tym hotelu
niz dwa tyg gdzies w normalnym pensjonacie.
Polecam !!!



Temat: Szkoła nr 7 cześć 27
Niestety nat, żadnych papci, żadnych wozów, koni, choć w ogródkach atmosfera i
sprzęt wypoczynkowy, i to bardzo nowoczesny: huśtawki, baseniki i inne takie.

No więc wędrujemy do ogródka jordanowskiego. Ogródek jakoś się trzyma, bywają
nawet mamy i babcie z dzieciaczkami, jest też odbudowany zadaszony pawilon, ale
w tym pawilonie nie ma tego najważniejszego miejsca - pomieszczenia z
nieskończoną ilością zabawek (szczególnie czerwona straż pożarna i bilard z
grzybkiem). Przemaszerowalismy przez ogródek, który jak zawsze ma dwa wyjścia i
skręcilismy w lewo w Morską. Ten kawałek Morskiej jest najpiękniejszy w 40-
stopniowe upały, a było pochmurne 18 stopni, ale i tak byłem zachwycony.
Doszliśmy do willi Rasteńskich, w której najwyraźniej nie ma już śladu po
Rasteńskich, no i w prawo na Jeziorną i plażę miejską. Na rogu Jeziornej i
Bałtyckiej stoi w miejscu dawnego pawilonu nowy wielki sklep, czyściutki i
świetnie zaopatrzony (jest piwo w kilkunastu gatunkach, papier toaletowy w
kilku gatunkach, Przekrój, zatrzęsienia mięsa i wędlin, ale nie ma klasycznej
oranżady w proszku), ale wygląd ma niezbyt gustowny - pospieszne nowobogactwo.
Jak zawsze miałem szczęście przy przejeździe kolejowym, gdyż zamknął się
szlaban i popatrzylismy sobie z bliska na pociąg. Plaża miejska chyba odżyła,
choć daleko jej do dawnej świetności. Zbudowano nowe wielkie molo, ale trochę
inaczje niż dawnej, bo od razu naprzeciw wejścia (dawne duże molo było jakieś
sto metrów po lewej strnie). To molo wychodzi z 70 metrów w jezioro i na końcu
jest rozszrzone, jest nawet jakaś estradka i pewnie bywają tam występy. Pogoda
była taka sobie, czasu nie mielśmy wiele, więc darowalismy sobie ewentualną
jazdę rowerem wodnym do przesmyku na Krzywym. Jest też pozostałość statku
Cyranka w posatci stojącego na brzegu kadłuba, ale w miejsce starej Cyranki
pływa malutka, chyba na dziesięć osób, mała Cyranka.
Obiad, połaczony z kolacją, bo była już szósta, zjedlismy oczywiście w
ekskluzywnej Przystani w miejscu danej ekskluzywnej plaży Budowlanki. Zjedliśmy
tatar z łososia i dania grillowe - było bardzo smacznie, gustownie, świetna
obsługa, świetna atmosfera w środku i na zewnątrz i tylko nie mielśmy już siły
(pewnie za sprawą beczkowego Heinekena) na polecaną przez ritę herbatę.
Siedzieliśmy tam z półtorej godziny, zamierzaliśmy wracać autobusem, ale
oczywiście ruszyliśmy Bałtycką na piechotę i tu miałem problem. Gdy
przechodziliśmy koło budynków, w których mieszkał Fredek i mamut i inni, to
stwierdziłem, że one mają numery nieparzyste 17, 19 i 21, tymczasem Fredek
zawsze chyba pisał, że mieszkał na Bałtyckiej 18. Czy ja coś pokręciłem, czy
Fredek?
Cdn.




Temat: okno, balkon
okna
Motyw okna- szklanej przegrody osłaniającej, odzielającej bohatera od świata,
pojawia się często w "Opium". Główną postacią, która nie potrafi wydostać się
zza szyby i nawiązać kontaktu z innymi, jest Ewa. To ona, wracając z pracy,
patrzy na zapalające się w jej bloku światła w oknach i żałuje ,że u niej w
domu jest ciemno, nikt na nią nie czeka. Ona wyrzuca pieska przez okno. Ona
patrzy przez zamknięte już okno, jak Aurelia miota się na dole szukając
zabawki. Biedna Ewcia Sopel roztapia się dopiero wtedy , kiedy obca jej osoba,
przenika istotę sprawy- jesteś nieszczęśliwa - mówi Mila Borejko i lód
dystansu, perfekcjonizmu i lęku przed światem trochę się rozpuszcza .
Szklana pułapka na chwilę się otwiera.

Motyw okna pojawia się w Opium tak często,że nie może być to przypadek.
Geniusia w tęsknocie za ciepłem i bliskością zagląda w okna- do mieszkania
Ogorzałków, do kuchni Państwa Lewandowskich, do Matyldy Stomatologicznej.
Patrzy, przytykając nos do szyby, na wiosenne podwórko.
Maciek stoi pod oknami Kreski i to doznaje iluminacji - przecież ona go kocha i
jest zazdrosna, to serce szarpie mu się w rytm rozkołysanych rekawów jej
bluzeczki.
Smutny Dmuchawiec widzi przez okno, tylko zimny i nieprzyjazny świat.
Portierka w szpitalu, przepuszcza Kreskę przez szklane drzwi, potem , za sprawą
życzliwej pielegniarki, usuwa się kolejna (szklana) przeszkoda.
Lelujka zyskując zaufanie Madame z portierni , dostaje kanapkę, herbatę, no i
co najważniejsze -wstęp do sanktuarium-akwarium.
Kiedy Kreska i Maciek wracają po odprowadzeniu Geniusi, Szpital Raszei
pokratkowany żółtymi światłami okien przesuwa się w rytm ich kroków jak
wielki, ciemny parostatek .Oni wtedy też są "jak statki, które mijają się nocą".

Tych szklanych aluzji jest więcej- Kreska tęskni za rodzicami- patrzy na ich
fotografię za szkłem. Maciek z zadowoleniem przegląda się w lustrze i
witrynach, lecąc na spotkanie z Matyldą. Ewa ,dopiero wychodząc od Dmuchawca
dostrzega szalik Kreski- w lustrze. Gaba wrzuca ostatnią różę z bukietu, do
szklanej szafki pod stolikiem , tam, gdzie zgorzkniały, smutny Dmuchawiec
trzyma swoje pamiątki.
"Szklana pogoda" - gdzieś w tle, głosem giganta śpiewa Małgorzata Ostrowska.




Temat: Mechaniczny wąż ratuje ludzi
Rozumiem, że podany link ma być "świadectwem moralności"
autora notatki. Że to nie on sam wymyślił. Jeśli tak, to prawie OK.
Prawie, bo czytamy tam (i to już jest cytat z jeszcze innego źródła):

“Indeed, it has been verified that the navigation skills of such systems can be
severely hampered by disturbing their magnetic fields.”

(Rzeczywiście, sprawdzono, że zdolności nawigacyjne takich systemów mogą
być poważnie naruszone poprzez zakłócenie ich pól magnetycznych).
Otóż to, zdolności nawigacyjne (cała grupa traci właściwy kierunek) a nie
zdolność unikania kolizji. Krótko mówiąc, niektóre zwierzęta są wrażliwe
na pole magnetyczne ale ani słowa o tym, że same je wytwarzają.
Całkiem możliwe, że pszczoły się nie zderzają bo kierują się informacjami
akustycznymi albo czymś jeszcze innym, jednakże bez związku z magnetyzmem.

Dla robotyków jest niewątpliwie niezmiernie interesujące JAK one to robią,
a ten typ zachowania owadów, ptaków czy ryb - głęboko inspirujący.
Ludzie w swoich zabawkach mogą próbować wykorzystać do podobnych
celów pole magnetyczne. Co jednak jest dobre dla ławicy ryb, niekoniecznie
jest wystarczające dla ludzi. My nie chcemy sfory statków powietrznych
poruszającej się w sposób skoordynowany, lecz bez przeszkadzania sobie
nawzajem (jak przy nalocie dywanowym). Nas interesuje przede wszystkim
unikanie kolizji w każdej sytuacji, także wówczas, gdy mamy tylko 2 pojazdy
na kolizyjnych kursach, na przykład prowadzących do zderzenia czołowego
(bezzałogowy szpieg kontra zwykły pasażerski liniowiec, obydwa wyposażone
w odmienne systemy nawigacji i porozumiewające się ze swoimi kontrolerami
lotu na innych częstotliwościach). A to zupełnie inna bajka i, niestety,
wykorzystanie
pola magnetycznego wydaje mi się mało prawdopodobne. Pola stałego, bo
zmienne to nic innego jak fala elektromagnetyczna - a radary już dawno
wynaleziono.




Temat: Auto dla zony II
W rodzinie pojawila sie nowa zabawka... Przyprowadzony do domu z malymi przygodami. Jak tylko minelismy most miedzy NJ i NY zlapalem gume w nowiutkiej oponie. Sruba srdnicy jakichs 4-5 mm! Mam nadzieje, ze zdolaja mi to zakorkowac... Duzy plus za dosc solidny i latwy w obsludze fabryczny podnosnik. Kolo podwieszone pod bagaznikiem latwo sie dalo opuscic pomimo tego, ze wygladalo jakbym uzyl go poraz pierwszy od nowosci.

Wrazenia z jazdy... mieszane. To zupelnie inna bajka niz w osobowkach. Toporna Rav4 jaka mielismy tez nie daje sie porownac. Auto ma dwa tryby regulacji zawieszenia; Comfort i Sport. Na komfortowym buja jak na statku, na sporcie troche twardawo. Jednak po wjechaniu do Nowego Jorku, ktory slynie z kiepskiej nawierzchni komfort daje poczucie komfortu, a sport na drogach Long Island, lepszych, pozwala na dosc pewne prowadzenie w zakretach jednak troche trzesie. Spalanie wg komputera na trasie zamknelo sie na poziomie 19,8 mil z galona (11,8 l/100km) co nie jest wynikiem oszalamiajacym, ale porownujac do danych fabrycznych 20 mil z galona nie jest chyba zle. Badz co badz spodziewalismy sie tego.
Zadnych niepokojacych objawow jeszcze nie zauwazylem. Silnik pracuje rowno i cicho, skrzynia przelacza biegi miekko i plynnie, auto jedzie prosto i pewnie hamuje. Siedzeniom brakuje tzw kolyski i zajecie wygodnej pozycji dla kogos przyzwyczajonego do max z przodu i min z tylu na kolysce jak ja jest utrudnione. Na weekendzie poprobuje fizycznie zmienic geometrie siedziska za pomoca podkladek i dluzszych srub mocujacych z przodu fotela.
Pozatym wszystko dziala, a facet z pomocy drogowej, ktory zatrzymal sie widzac mnie na poboczu zmieniajacego kolo nie wiedzial co to samochod co biore za dobra monete ;)

Podsumowujac dzisiejsza jazde komfortem podrozowania z pewnoscia odbiega od konkurencji jaka rozwazalismy, ale z drugiej strony niesposob odmowic Axiomowi wszechstronnosci i miejmy nadzieje niezawodnosci. A wszystko to za mniej wiecej polowe ceny jaka wydalibysmy na Subaru czy Volvo.

C.D.N.




Temat: Prezenty gwiazdkowe-już?
U nas w tym roku pod choinką chłopcy znajdą:
Starszy 7 latek: od nas: lego robocik z mini procesorem, który pozwala
podłączyć go do komputera i zaprogramować, żeby coś tam robił, dokładnie taki:
www.allegro.pl/item139124071_spybotics_3806_nowy_robot_gigamesh_g60.html
i książkę.
od jednych dziadków: piłka nożna i duża bramka ( oferta Quelle: baaardzo fajna
ta bramka, już dostaliśmy, mamom małych zapalonych piłkarzy bardzo polecam,
oprócz siatki zaczepianej na składanej konstrukcji ma taką jakby drugą zasłonkę
z otworami na piłkę, do których trzeba celować)i książkę
od drugich dziadków: gry komputerowe:Harry Potter, Królik Bystrzak i angielski
dla dzieci i książkę.
Mały: 3,5 latek:
od nas: zestaw Bracia Koala ( warczący samolocik, domek, płot, skrzynka i
figurki z bajki) oraz film DVD Bracia Koala
od jednych dziadków: Lego Duplo mały statek piracki ( SUUUUPER !! właśnie
wczoraj otrzymałam paczkę i jestem zachwycona!-ale będzie zabawa!)i książkę
świąteczną oraz książeczkę o piratach
od drugich dziadków: gra edukacyjna dla maluszków "Ciuciubabka"
www.allegro.pl/item136972401_136972401.html
,robot strzelający krążkami ( mały był u kolegi i 2 godziny bawił się takim
robotem, a że nie jest to baardzo drogie (ok.50 zł) to podpowiedzieliśmy tę
zabawkę) oraz drewniany alfabet:
www.allegro.pl/item138654497_klocki_drewniane_litery_ukladanka_alfabet_48szt_.html
I tyle. Myślę, ze i tak bardzo dużo, i wcale nie tanio, ale tyle w tym roku
babcie i dziadki postanowili przeznaczyć na prezenciki więc będzie.
Teraz czas pomyśleć o mężu i babciach i dziadkach ( oczywiście jak zawsze
dziadkowie tradycyjnie już dostaną kalendarze ze zdjęciami wnuków), ale jeszcze
po jakimś drobiazgu chcemy dokupić i tu jest mały problem.




Temat: czy ktoś ma w domu Geotrax i kolejkę Lego?
No to ja się wypowiem. Moi chłopcy ( 7 i 3 ) mają wiele klocków lego duplo (
zbieramy od 6 lat)i świetnie się nimi bawią. Nigdy nie zarzuciłam dziecka
mnóstwem zestawów, albo całą serią naraz ( czyli np od razu całym lotniskiem
Duplo). Michaś dostał ten duży samolot w ubiegłą gwiazdkę ( był to główny
prezent) i aż mu dech zaparło. Miał wtedy 2,5 roku. Potem zobaczył,że do
samolotu jest też straż lotniskowa, wieża lotów i nie mieliśmy kłopotu, co mu
kupić na urodzinki w maju, czy inne okazje. Od grudnia do maja czekał bardzo na
kolejną zabawkę z serii lotnisko, "czytał" bajeczki o samolotach, po prostu
marzył o rozbudowie lotniska. A potem cieszył się przeogromnie jak w końcu
dostał wymarzony prezent. Samolotem do dziiaj bawi się codziennie.
Kolejki Duplo chłopcy nie mają ( tu nie poradzę) ponieważ uważam, że jedna
kolejka im wystarczy, a tak się złożyło, że zaczęliśmy zbierać kolejkę Brio.
Jak dla mnie ta drewniana kolejka jest super pod każdym względem, jest
niewielka po złożeniu, pomysłowa, chłopcy sami składają tory, a możliwości
ułożenia zestawu jest bardzo wiele. Z Brio mamy tylko lokomotywy na baterie,
tunel z dźwiękami, dworzec z możliwością nagrywania komunikatów, dzwonki,
zwrotnice i tory start-stop. To drogie elementy, ale tylko Brio je robi i są
jakościowo bardzo dobrze wykonane. Drewniane tory mamy z Tesco i z Ikea, te
części do siebie pasują i uważam, że lepiej wydać pieniądze na jakiś
elekrtoniczny gadżecik z Brio niż drewniane tory. Nie zamierzam kupować kolejki
Duplo ( choć mamy dużo innych zestawów : lotnisko, Boba,zoo, farmę, mnóstwo
klocków konstrukcyjnych, w tym roku pojawi się statek piracki )ale uważam, że
dzieciom zdecydowanie wystarczy kolejka Brio, a czasem nawet sami chłopcy wolą
pobawić się drewnianą kolejką, zbudować do tego miasteczko ze zwykłych
drewnianych klocków.
Niedawno oglądałam u znajomych kolejkę Thomasa( ale nie z Lego tylko jakąś
inną) i uważam, że jest kompletnie bez sensu. Owszem, wykonuje jakieś zadania,
wjeżdża, zjeżdża, ładuje jakieś malutkie kulki, wyrzuca je w innym miejscu,
kulki wpadają gdzieś tam, dostają się spowrotem do pociągu, ale zabawa dziecka
polega na patrzeniu. Po co taka kolejka??? Nic nie można zmienić, nic
przebudować, nic dołożyć tylko patrzeć na nią, jak jeździ.




Temat: moze ktos pomoc?:))))
bedac mala dziewczynka widywalam mojego tate raz na pol roku albo rzadziej,
poniewaz pracowal jako marynarz na statku,nawet nie odebral mnie ze szptitala(
akurat wtedy mial sluzbe w wojsku) ,pewno kochalam go, wiadomo przywozil rozne
zabawki itp,ale nigdy nie czulam do niego tego co do mojej mamy ,a
potem...zrobilo sie nieciekawie - przemoc psychiczna taty nad moja mama i
rodzina ,klotnie,czasem byl tak zdenerwowany ze rozne przedmioty lataly w
powietrzu..zaczynajac od talerzy po stolki...,
moja mama i tata to dwa kompletnie inne charaktery, nie pasuja do siebie -
powinni sie rozwiesc - tata to prosty czlowiek a mama do taka ciepla kochana
uduchowiona artystka ,

teraz niby wszystko ucichlo,tzn.dogryzanie jest na porzadku dziennym, krzyczy
sobie, ale jakos tak przyzwyczailam sie do tego ,to jets norma dla mnie(to tak
jak z ta zaba ktora siedzi w naczyniu wypelnionym woda,podgrzewajac wode
stopniowo ,zaba tego nie zauwazy ,po pewnym czasie ugotuje sie, natomiast
jezeli wrzucimy zabe do goracej wody to ucieknie odraz)
,te jego wrzaski puszczam mimo uszu,sa mi obojetne, jego zdanie na temat - ze
kobiety sa do opieki nad dziecmi a facet moze miec wszytko gdzies "on ciezko
haruje zeby zarobic na zachcianki - jak on twierdzi -mojej mamy i nasze"

najlepsze to on uwaza ze nas kocha - z dzieci mnie najbardziej bo dobrze sie
ucze, natomiast mojego brata "traktuje czasem jak psa" -poniza go,ZERO KONTAKTU
Z DZIECMI,nie obchodza go, ja jestem ta dobra,lepsza bo jestem chyba najlepsza
uczennica w klasie
ale orpocz tego ze on on zarabia na dom, to nic nie robi - wraca z pracy ,je
oglada telewizor i reszte wieczoru wrzeszczy ze jest balagan...ze nie sprzatamy
itp. to jest juz jakas mania,

piszesz o terapii? na czym ona polega? czyli jednak powinnam isc do psychologa?

dziekuje raz jeszcze za odp.



Temat: Dzieci
ja mysle ze po prostu czasy sa jakie sa, technika poszla do przodu i
babciesa "nudne" bo nie nadazaja. moj starszy jak byl miejszy lubil
przebywac z babcia do momentu az nie poznal cudow techniki
i "wplnosci" czytaj zabawy z chlopakami na podworku.i w pewnym
momencie babcia no coz poszla w odstawke bo wolal leciec pograc z
chlopakami w pilkeniz siedziec z babcia w domu, poza tym z
chlopakami lepiej gra sie w monopol czy w statki bo oni szybciej
lapia reguly i potem jest o czym romawiac w szkole. mlodsza znowu
jest na razie na etapie mama ale zbabcia jej sie "nie uklada" bo
babcia juz nie wie co to lalak barbie, jak sie wlaczagrajace zabawki
itp.
zreszta ja jak pomysle o swoim dziecinstwie to no coz wszystkie
wakacje i ferie byly tak jakby nudne, bo spedzane tylko i wylacznie
u jednej babci,wiem ze wtedy byly mniejsze mozliwosci itd, teraz
mozna podrozowac, wyslac dziecko tu i tam, wiec jesli jest mozliwosc
to czlowiek chce zeby dziecko oprocz podworka u babci zobaczylo cos
wiecej.
fakt faktem sa rodzice/dziadkowie ktorych szerokim lukiem sie omija
bez wzgledu namiejsce zamieszkania, ale tez w obecnych czasach
gdziepracuje sie swiatek piatek i niedziele, o kazdej porze, to jak
ktos ma odrobine wolnego czasu to chce go wykorzystac dla siebie a
niekoniecznie na spotkaniach szerokorodzinnych. sama po sbie wiem ze
jak malam jedno dziecko i prace, meza czesto wyjezdzajacego, to
wolne chwile uwielbialam spedzac z synem i mezem jak byl w domu, to
dla nas bylo bardzo waznebo ja nonstop kolor w pracy maly w
przedszkolu, to jak w koncu gdzies tam bylo jakieswolne to nie
moglismy sie soba naciesyc. teraz przy dwojce dzieci pracy tez cala
masa, nie wiem kiedy czas mi ucieka przez palce i czasami jak slysze
w sluchawce bo tak dlugo nie dzwonisz zastanawiam sie sama ile to
juz czasu minelo.
niestety swiat sie kreci coraz szybciej, czas ucieka i nie trzeba
byc rodzicem/dziadkiem koszmarem zeby nie miec mozliwosci spotykac
sie z innymi

a nad biednymi samotnymi uzalaja sie inne biedne samotne lub w jakis
sposob pokrzywdzone przez los, bo to tak jakby samoterapia ja mam
zle ale nie tylko ja bo inni maja tak samo a moze i gorzej. a potem
spirala sie nakrecabo jedna pani drugiej pani i tak rosnie plotka.
poza tym ludzie maja tendencje do pocieszania sie sytuacja innych.




Temat: Piraci walczą z Amerykanami u wybrzeży Somalii
Sposób na piratów.
Użycie okrętów marynarki wojennej jest w tym wypadku kosztowne i mało efektywne.
To nie czasy kpt.Kidda czy sir.Drake'a kiedy piraci posiadali całe flotylle
okrętów tak dużych i dobrze uzbrojonych jak królewskie galeony.Morscy
rozbójnicy z Somalii (i z innych rejonów np.cieśniny Malakka) operują z
zamaskowanych baz nadbrzeżnych używając małych,szybkich motorówek z
kilkuosobowymi załogami.Kiedy grupa takich "insektów" otoczy duży i ociężały
statek handlowy ostrzeliwując go z rk-mów i granatników to szanse ratunku są
niewielkie...Z drugiej strony na widok okrętu wojennego błyskawicznie zmykają w
kierunku lądu i szukaj wiatru w polu-no chyba że są właśnie zajęci abordażem
jak w w/w przypadku.Walka z nimi wygląda jak polowanie na muchy z
maczugą.Najbardziej sensowną metodą wydają się być regularne patrole okrętów
wojennych wzdłuż wybrzeża-tyle że to kosztuje bardzo dużo pieniędzy.Bogaci tego
świata ich nie dadzą bo somaliscy piraci nie zagrażają transportowi surowców
strategicznych (ropy czy gazu) a los statków "tanich bander" z ładunkiem
żywności czy chińskich trampek ich nie obchodzi-okup zapłaci armator albo wrecz
rodziny porwanych marynarzy.Gdyby nie strategiczne położenie Somalii i związki
piratów z islamistami to USA nie wysłałoby tam nawet jednej pordzewiałej łajby.
Skuteczne rozwiązanie problemu jest w/g mnie możliwe na 2 sposoby:
1)Wyposażenie statków cywilnych i ich załóg w broń.
Aby uniknąć wszelkich problemów byłaby to broń typu "non lethal" czyli nie
zabijająca.W ostatnim czasie opracowano wiele takich urządzeń np.działka
mikrofalowe,lasery oślepiające czy broń akustyczna.Wbrew pozorom nie są to
zabawki.Przekonali się o tym somalijscy piraci usiłujący niedawno uprowadzić
luksusowy liniowiec wycieczkowy "Seaborn Spirit" (por.WTO 2/06).Mieli
pecha,bo "Seaborn" miał na pokładzie akustyczne "działa" LRAD (Long Range
Akustic Device) obsługiwane przez zawodowych wojskowych na etacie.Wysyłane
przez nie kierunkowe stożki dżwięku o wys.częstotliwości powodują reakcje
bólowe i utratę przytomności.Piraci musieli się wycofać mimo że mieli
granatniki przeciwpancerne...Problem jest jednak w kosztach.Takie zabawki
b.drogie a armatorzy "tanich bander" nie mają często pieniędzy na remont
statków czy pensje dla załogi. "Seaborn Cruise Line" oferuje rejsy wycieczkowe
dla osób mających co najmniej 1mln$. na koncie więc oni mogą sobie pozwolić...
Znacznie taniej byłoby rozdać marynarzom zwykłe "kałasznikowy" co mogłoby być
równie skuteczne.W latach 70-tych sowieci zrobili tak z jednostką cywilną
przwożącą ważny ładunek dla jednego z "państw zaprzyjażnionych" w Azjii Pd. bo
trasa rejsu wypadała przez obszar "zapiracony" (półwysep Malajski).Piraci
faktycznie zaatakowali i zwiewali potem gdzie pieprz rośnie.Przez jakiś czas
potem ŻADEN statek oznaczony sierpem i młotem nie był tam niepokojony!
Jak widać to działa tylko byłyby problemy natury prawnej.Prywatny armator
przwożący trampki to nie to samo armator państwa totalitarnego przwewożący
aparaturę wojskową...
2)Użycie do walki statków pułapek wyglądających jak cywilne ale posiadających
zamaskowane uzbrojenie.
Pomysł tak prosty że aż dziw że do tej pory nie wykorzystany.Byłaby to prosta
kontynuacja "krążowników pomocniczych" z czasów wojen światowych.Używany statek
handlowy + trochę starych pukawek z demobilu + przeszkolona załoga (mogą to być
etatowi wojskowi).Koszty minimalne a efektywność wysoka.Płynie sobie u wybrzeży
taki odrapany "tramp" pod panamską banderą i kusi jak lep na muchy.Piraci myślą
sobie "a to okazja" i atakują.Po pierwszych strzałach statek stopuje
maszyny,uradowani piraci podpływają bliżej aby dokonać abordażu a tu...opadają
osłony maskujące i pokazuje się przykra niespodzianka w postaci np.sprzężonych
działek 23mmm (polskiej konstrukcjii zestaw morski "Wróbel").Z odległości 200-
300 metrów ogień jest zabójczy.Jednej podziurawionej balii można pozwolić uciec
aby załoga opowiedziała kolegom co ich spotkało.Wiele to im nie pomoże bo
następnym razem statek-pułapka będzie wyglądał całkiem inaczej-inna
bandera,inna nazwa,dodatkowe nadbudówki atrapy z dykty itp..Jeśli wypuścić w
rejon Somalii całą flotyllę takich jednostek to wkrótce piraci będą uciekać na
widok każdego napotkanego statku!Oczywiscie ci co przeżyją...
Sugeruję aby Polska Marynarka Wojenna stworzyła taką nowoczesną flotę kaperską
i zgłosiła ją do sił stabilizacyjno-porządkowych NATO a.ONZ! Przy minimalnych
nakładach finansowych stalibyśmy się naprawdę pożyteczni i niezastąpieni.



Temat: Chińczycy odkryli Amerykę w 1421r.?
titus_flavius napisał:

> To Chińczycy odkryli Amerykę
>
> Historia
>
> Ponad siedemdziesiąt lat przed wyprawą Kolumba chińska flota odkryła Nowy
> Świat i opłynęła Ziemię dookoła.
>
>
> W 1421 roku wenecjanin Niccolo da Conti przebywał w położonym nad Morzem
> Arabskim mieście Kalikat - jednym z głównych portów zachodnich Indii, gdzie
> kwitł handel drogocennymi przyprawami: pieprzem i imbirem. Podczas wędrówek
> po portowym nabrzeżu wenecki podróżnik przyglądał się cumującym statkom.
> Największe wrażenie zrobiły na nim chińskie dżonki, o których po powrocie do
> Europy opowiedział swojemu przyjacielowi: "Statki wielkie jak domy, buduje
> się je zupełnie inaczej niż nasze. Mają po dziesięć lub dwanaście żagli, a w
> środku ogromne cysterny z wodą (...). Są podzielone przegrodami tak, że gdy
> jedna część zostanie rozerwana, inne pozostają całe i okręt może dokończyć
> podróż". Wenecki podróżnik nie przeczuwał nawet, że ogląda statki, które już
> niedługo wyruszą w rejs dookoła świata i dotrą do Ameryki kilkadziesiąt lat
> przed Kolumbem.
> Według najnowszej, rewolucyjnej teorii, przedstawionej przez emerytowanego
> oficera brytyjskiej marynarki Gavina Menziesa, to Chińczycy, a nie jak do tej
> pory sądzono Europejczycy, odkryli i skolonizowali Nowy Świat. W swojej
> książce "1421 - rok, w którym Chiny odkryły świat" (w Polsce ukaże się 4
> grudnia nakładem wydawnictwa Amber, miesiąc po premierze w Wielkiej Brytanii)
> Menzies ogłosił swoją hipotezę, że dokonała tego flota stworzona przez
> admirała Czeng Ho. Na początku marca 1421 r. ponad sto okrętów z 30 tysiącami
> marynarzy wyruszyło z miasta Tanggu w kierunku Kalikatu, a potem Afryki
> Wschodniej. Jednak Czarny Kontynent był zaledwie pierwszym etapem
> dwuipółletniej wyprawy żeglarzy z Państwa Środka. Ich statki odwiedziły
> miejsca, które europejscy podróżnicy zobaczyli kilkadziesiąt lat później, jak
> Amerykę, lub kilkaset - jak w przypadku Antarktydy. Zanim bowiem narodziła
> się potęga morska Hiszpanii, Portugalii czy Anglii, panami mórz i oceanów
> byli Chińczycy. W średniowieczu to Państwo Środka, nie Europa, było prawdziwą
> morską potęgą.
> Według zachowanych dokumentów na początku XV w. flota Chin składała się z
> 3750 statków. Druga morska potęga ówczesnego świata - Wenecja posiadała w tym
> samym czasie tylko 300 okrętów. Dumą chińskich szkutników były ogromne
> wielomasztowe dżonki, największe budowane wówczas statki na świecie. Miały
> blisko 150 metrów długości i 50 szerokości. Przy takich gigantach mierzący
> zaledwie ok. 18 m statek Kolumba Santa Maria z 1492 roku wyglądałby jak
> dziecinna zabawka. Do floty admirała Czeng Ho należały także tzw. statki
> zbożowe, na których przewożono prowiant: pszenicę, proso i ryż.
> Załoga każdego z okrętów liczyła około 300 osób. Oprócz zieren zbóż
> podstawowym składnikiem posiłków była soja, z której robiono serek tofu i sos
> sojowy. W ładowniach statków gromadzono spore zapasy świeżych cytrusów i
> warzyw, głównie kapusty. Jako że wszystkie one zawierają spore ilości
> witaminy C, chińscy podróżnicy w przeciwieństwie do europejskich rzadko
> cierpieli na szkorbut. Na statkach znajdowali się też specjaliści od
> odsalania wody morskiej, dzięki czemu załoga mogła spędzać na morzu całe
> miesiące, bez konieczności przybijania do brzegu. Tymczasem dieta
> europejskich odkrywców, kiedy kończyły się niewielkie zapasy, była wyjątkowo
> uboga: "Jedliśmy tylko stare suchary, zmielone na proszek, pełne robaków,
> śmierdzące uryną szczurów" - czytamy w relacji z podróży Magellana dookoła
> świata (1519-1522). Z gryzoniami na dżonkach także nie było problemów, bowiem
> marynarze zabierali ze sobą niewielkie pieski pokładowe, których zadaniem
> było chwytanie szkodników

A Titus Flavius odkrył ją w 2002 roku...
Lepiej późno niż wcale.




Temat: Chińczycy odkryli Amerykę w 1421r.?
Chińczycy odkryli Amerykę w 1421r.?
To Chińczycy odkryli Amerykę

Historia

Ponad siedemdziesiąt lat przed wyprawą Kolumba chińska flota odkryła Nowy
Świat i opłynęła Ziemię dookoła.

W 1421 roku wenecjanin Niccolo da Conti przebywał w położonym nad Morzem
Arabskim mieście Kalikat - jednym z głównych portów zachodnich Indii, gdzie
kwitł handel drogocennymi przyprawami: pieprzem i imbirem. Podczas wędrówek
po portowym nabrzeżu wenecki podróżnik przyglądał się cumującym statkom.
Największe wrażenie zrobiły na nim chińskie dżonki, o których po powrocie do
Europy opowiedział swojemu przyjacielowi: "Statki wielkie jak domy, buduje
się je zupełnie inaczej niż nasze. Mają po dziesięć lub dwanaście żagli, a w
środku ogromne cysterny z wodą (...). Są podzielone przegrodami tak, że gdy
jedna część zostanie rozerwana, inne pozostają całe i okręt może dokończyć
podróż". Wenecki podróżnik nie przeczuwał nawet, że ogląda statki, które już
niedługo wyruszą w rejs dookoła świata i dotrą do Ameryki kilkadziesiąt lat
przed Kolumbem.
Według najnowszej, rewolucyjnej teorii, przedstawionej przez emerytowanego
oficera brytyjskiej marynarki Gavina Menziesa, to Chińczycy, a nie jak do tej
pory sądzono Europejczycy, odkryli i skolonizowali Nowy Świat. W swojej
książce "1421 - rok, w którym Chiny odkryły świat" (w Polsce ukaże się 4
grudnia nakładem wydawnictwa Amber, miesiąc po premierze w Wielkiej Brytanii)
Menzies ogłosił swoją hipotezę, że dokonała tego flota stworzona przez
admirała Czeng Ho. Na początku marca 1421 r. ponad sto okrętów z 30 tysiącami
marynarzy wyruszyło z miasta Tanggu w kierunku Kalikatu, a potem Afryki
Wschodniej. Jednak Czarny Kontynent był zaledwie pierwszym etapem
dwuipółletniej wyprawy żeglarzy z Państwa Środka. Ich statki odwiedziły
miejsca, które europejscy podróżnicy zobaczyli kilkadziesiąt lat później, jak
Amerykę, lub kilkaset - jak w przypadku Antarktydy. Zanim bowiem narodziła
się potęga morska Hiszpanii, Portugalii czy Anglii, panami mórz i oceanów
byli Chińczycy. W średniowieczu to Państwo Środka, nie Europa, było prawdziwą
morską potęgą.
Według zachowanych dokumentów na początku XV w. flota Chin składała się z
3750 statków. Druga morska potęga ówczesnego świata - Wenecja posiadała w tym
samym czasie tylko 300 okrętów. Dumą chińskich szkutników były ogromne
wielomasztowe dżonki, największe budowane wówczas statki na świecie. Miały
blisko 150 metrów długości i 50 szerokości. Przy takich gigantach mierzący
zaledwie ok. 18 m statek Kolumba Santa Maria z 1492 roku wyglądałby jak
dziecinna zabawka. Do floty admirała Czeng Ho należały także tzw. statki
zbożowe, na których przewożono prowiant: pszenicę, proso i ryż.
Załoga każdego z okrętów liczyła około 300 osób. Oprócz zieren zbóż
podstawowym składnikiem posiłków była soja, z której robiono serek tofu i sos
sojowy. W ładowniach statków gromadzono spore zapasy świeżych cytrusów i
warzyw, głównie kapusty. Jako że wszystkie one zawierają spore ilości
witaminy C, chińscy podróżnicy w przeciwieństwie do europejskich rzadko
cierpieli na szkorbut. Na statkach znajdowali się też specjaliści od
odsalania wody morskiej, dzięki czemu załoga mogła spędzać na morzu całe
miesiące, bez konieczności przybijania do brzegu. Tymczasem dieta
europejskich odkrywców, kiedy kończyły się niewielkie zapasy, była wyjątkowo
uboga: "Jedliśmy tylko stare suchary, zmielone na proszek, pełne robaków,
śmierdzące uryną szczurów" - czytamy w relacji z podróży Magellana dookoła
świata (1519-1522). Z gryzoniami na dżonkach także nie było problemów, bowiem
marynarze zabierali ze sobą niewielkie pieski pokładowe, których zadaniem
było chwytanie szkodników




Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 164 wypowiedzi • 1, 2, 3

Powered by MyScript